17. One, two, three, four! Five day!
Data: piątek, 26 stycznia 2007
Czas: 19:51:34
Komentarze: 27
Treść: Hej wielkie dzięki za komy!!! :* Buźki dla Loli, z którą fajnie się jest po wyzywać na gg ;) :* To chyba tyle i tak nikt tego nie czyta ;P
Zapraszam do czytania i komentowania :)
A i Ci, co chcą być powiadamiani o new notkach proszę zostawić swoje gg w komach (to się nie tyczy tych osób, których gg mam)
Godzina 2.50, a w pewnym domu, na przedmieściach Magdeburga panuje istny chaos. Młoda dziewczyna biega po domu i w pośpiechu sprawdza czy wszystko zabrała.
-No i jak kochanie wszystko masz? – pytała zatroskana matka.
-Tak chyba tak. Ale wydaje mi się, że czegoś zapomniałam. – dziewczyna lekko się skrzywiła –Zaraz powinien przyjechać Zaki – w tym momencie usłyszała trąbienie - O już jest!
-Dobra to ja po niego pójdę, żeby wziął walizki. Kurcze chłopaki już powinni być – mruczała pod nosem schodząc po schodach.
-O! Zaki!? Możesz wziąć moje walizki?
-Tak jasne – odpowiedział dobrze zbudowany wysoki mężczyzna w okularach na nosie. Nie przypominał raczej typowego ochroniarz, napakowanego sterydami i wygolonego na łyso.
-A ja po chłopaków skoczę, bo coś się spóźniają.
-Ok.
Dziewczyna, żeby było szybciej przeskoczyła przez niski płot swojej posiadłości i szybko pobiegła chodnikiem pod dom bliźniaków, w którym było ciemno. Zaniepokoił ją ten widok. Szybko podbiegła pod drzwi i zapukała dwa razy. Czekała chwile, ale nikt jej nie otwierał. Zakukała jeszcze raz i jeszcze raz.
-Nie no, mam nadzieję, że nic złego się nie stało. - Sięgnęła do kieszeni swoich poszarpanych dżinsów po komórkę i już miała dzwonić do któregoś z chłopaków, ale w tym samym czasie w drzwiach ukazał się Tom, w samych bokserkach.
-A, dlaczego ty jeszcze pół nagi chodzisz jak my już powinniśmy być w drodze do Zakopanego! – jej zdziwienie mieszało się z zażenowaniem i złością.
-O cholera! Budzik zdechł! - mruknął wpółsennym głosem.
-Że, co?- popatrzyła na niego dziwnie.
-No nie zadzwonił! Zaspaliśmy!
-No nie no! I wy jeszcze nie gotowi?!
-No jak widać. - odparł dość spokojnie.
-No to idź budź te łamagi i migiem chce was widzieć pod moim domem, bo nas czeka dobrych kilkanaście godzin w samochodzie w największe upały!
-Dobra wytrzyma się, nie?- mrugnął do niej oczkiem.
-Ty mi tu nie mrugaj i nie doprowadzaj mnie do ostateczności – puknęła go w czoło.
-Dobra dobra, bo mnie zaraz pobijesz! Znikam! – no i zniknął, za drzwiami.
***
Podróż trwała już kilka dobrych godzin. Dochodził 7 rano. Na końcu po obu stronach busa, przy oknach siedzieli bliźniacy, a pomiędzy nimi pół przytomna Angela, która musiała wstać jakieś 2 przed chłopakami. Jej głowa powoli opadła na ramię Czarnowłosego. Bill uśmiechnął się pod nosem i zapatrzył gdzieś w dal za oknem. Gustav i Georg siedzący naprzeciwko całej trójki, pozornie zajęci buszowaniem po necie trącali się łokciami spoglądając na lekki uśmiech Billa i na śpiącą Angelę.
-Ale oni ładnie ze sobą wyglądają, nie? – szepnął Gustav do siedzącego obok kumpla.
-No.
-O czym tak szepczecie? – starszy, Kaulitz zdjął MP3 z uszu z zaciekawieniem i lekkim uśmieszkiem wpatrując się w kolegów.
-Nie, o niczym – Gustav lekko skinął głową w kierunku pary siedzącej obok Dredziarza. Chłopak natychmiast odwrócił głowę we wskazanym mu kierunku. Poczuł ukłucie w okolicach żołądka. Szybko odwrócił wzrok w kierunku szyby.
***
Słońce zaglądające przez szyby vanu świeciło wprost na jej twarz. Powoli budziła się, nie chciał jej się otwierać oczu, było tak dobrze. Poczuła, że jej głowa spoczywa na czyichś kolanach. Ktoś głaskał ją po włosach. Czuła zapach Jego perfum. Przez krótka chwilę wydawało jej się, że tkwi w samym środku błogości.
„-Ale chwila, co ja tu robię?” – przeszło jej przez głowę. Nagle zerwał się do pozycji pionowej. Błoga nieświadomość odeszła razem ze spokojnym snem, światem iluzji. Jego bluza, którą ją przykrył zsunęła się z niej. Zdziwiona popatrzyła na Billa przecierając oczy.
-Dlaczego...Dlaczego stoimy?
-Jesteśmy na granicy. Chłopaki poszli kupić coś do żarcia. A ja nie chciałem cię budzić.
-Aha ok. – mruknęła jeszcze lekko nie przytomna. – To ja też coś pójdę kupić – chwiejnym krokiem podniosła się z siedzenia oddając bluzę Czarnowłosemu.
-Dzięki- szepnęła wychodząc z samochodu.
***
-Chłooopaki!? Co wy tak milczycie całą drogę? Nudno jakoś się zrobiło i tak grobowo! – marudziła.
-No rzeczywiście! Przecież na wakacje jedziemy – Bill poparł dziewczynę.
-No to może w coś zagramy?
-Nieee! – opowiedziała chórem reszta.
-Oj Angela daj spokój – marudził Georg.
-Oj cicho staruchu – dziewczyna wystawiła mu język - Na wakacje jedziemy fajnie będzie! -O! Zaki podgłoś! Lubię to piosenkę. – krzyknęła entuzjastycznie Angela.
Z głośników posączyły się pierwsze takty piosenki Patrica Nuo.
It was love at first sight
On the second of july
Met her on the third floor
Four times in one night
It was a little bit of magic
And the time stood still
She took me to another side
She got the key to my will
Tell me how could such a good thing only last...
-On, two, three, four! Five day! – śpiewała wymachując rękami.
Once in a lifetime
Five nights
Too good to be true
The universe is passin' by
But i can`t forget our
-On, two, three, four!
Five days-sunshine-one-way-trip
Where she touched my soul
When i touched her lips
She said: "boy take me to wherever you go
Destination anywhere"
But destiny said no
Tell me how could such a good thing only last...
-5 Days - Can't you hear me?
5 Nights - From where you are 5 Days - Can't you feel me? 5 Days - Your still my love* – chłopaki dziwnie na nią patrzyli. Zachowywała się jak nie ona.
-Dobra dalej tekstu nie pamiętam – wyszczerzył do nich zęby. Wszyscy czterej jak na komodę zagwizdali.
-Łał, ale ty masz głos! I śpiewasz lepiej od Billa! – Tom aż podskakiwał na swoim siedzeniu.
-No ma się ten talent! – obdarzyła Dredziarza uśmiechem śmiejąc sie przy tym głośno.
-Gdzieś ty się dziewczyno uchowała z takim głosem?- zapytał Georg
-No – Bill parzył na dziewczynę z ogromnym podziwem. Znał ją tyle lat a nie wiedział o niej jeszcze tylu rzeczy, chodź by tego, że tak ślicznie śpiewa.
***
Brązowłosa wpatrywał się w migające wprost przed jej oczami obrazy. Domy, drzewa, pola, łąki. Tak dawno nie była w swoim ojczystym kraju. Przez ostatni rok nic praktycznie się nie zmieniło. Droga, którą przemierzała i wszystko, co było wokół niej, co roku wyglądała tak samo. Tak jakby czas się tu zatrzymał w chwili, w której ona opuszczała to miejsce.
Góry to miejsce, w którym czuła się wolna, to jedyne miejsce, w którym była wolna. Wolna od toksycznego otoczenia, stojąc tam gdzieś wysoko widzi się o wiele więcej, widzi się coś, czego nie można dostrzec stojąc na płaskim gruncie. Tam gdzieś wysoko wszystko jest inne, tam można odnaleźć samego siebie, zagłębiając się w głąb swojej duszy i myśli. Odnaleźć spokój, którego nigdzie indziej się nie odnajdzie. Pogrążona w swoich myślach nie zorientowała się, kiedy dojechali na miejsce.
-Nie wysiadasz? To chyba tu - Dredowłosy położył dłoń na jej ramieniu – Zaki jest przekonany, że to tu! – uśmiechnął się do brązowłosej dziewczyny.
-A rzeczywiście – mruknęła jeszcze zamyślona. Powoli wysiadała z busu. Chłopacy stali i wpatrywali się na nie za duży, jak na nich pięcioro, a w sumie sześcioro domek, zbudowany z drewna, otoczony zielenią. Strome schody prowadzące na niewielki taras przed domem wydawały się na trochę przestarzałe, ale ogólnie domek robił pozytywne wrażenie. Był oddalony od innych.
-A nie za mały ten domek? – Gustav popatrzył z lekkim przerażeniem na Angelę.
-No wiecie w Internecie wyglądał na większy – uśmiechnęła się niewinnie.
-To ty wcześniej nie widziałaś tego domku?
-A niby jak? Pierwszy raz wynajmowałam domek, zawsze mieszkałam w hotelu albo jakimś pensjonacie – wzruszyła ramionami. Wzięła swoją walizkę, którą postawił koło niej Zaki i powoli weszła po schodkach. Zapukała do drzwi, otworzyła jej jakaś starsza góralka w ślicznie zdobionej kamizelce. Właścicielka domu. Po krótkiej wymianie zdań Brązowłosa odebrała klucze od staruszki i zawołała chłopaków do środka by mogli się rozejrzeć.
-Łał, ładnie tu! – Bill rozglądał się po zrobionym z drewna przedpokoju, z którego widać było, w drugim pomieszczeniu „skręcone”, drewniane schody, które jak się okazało znajdowały się w dość dużym przestronnym salonie. Dwie jasno zielone kanapy i dwa fotele do kompletu idealnie komponował się z drewnianymi ścianami. Duży telewizor, nie wielki stolik i obrazy z widoczkami górskimi dodawały wnętrzu domowego nastroju.
-A nie zapowiadało się, że to tak wszystko będzie dobrze wyglądało w środku – uśmiechną się Gustav.
-No i widzisz! A wy na mnie, że co ja wynajęłam! A tu o proszę zamurowało ruskie kakao – wystawiła język do jeszcze lekko zszokowanych chłopaków.
-Noo!
***
Czarnowłosy chłopak schodząc z kręconych schodów o mało, co nie zleciała z nich dławiąc się ze śmiechu. Faktycznie. Widok, który zobaczył była bardzo zabawny. Na kanapie i dwóch fotelach rozłożeni byli Tom, Gustav i Georg za skupieniem i zasłuchaniem wpatrzeni w telewizor, na której leciała jedna z polskich stacji telewizyjnych.
-Ha ha ha! Przez was to się o mało, co nie przekręciłem! – śmiała się chłopak – A co wy tak właściwie robicie? – głupawka powoli przechodził mu.
-Oślepłeś, oglądamy TV- mruknął Tom. Bill podszedł i przysiadł na brzegu kanapy, na którym Dredziarz opierał głowę.
-Gdzie z tą kościstą dupą?! – warknął.
-Tak samo kościstą jak twoja! – odgryzł się.
-A tak w ogóle to, po co oglądacie skoro nic nie obczajacie?
-Uczymy się w ten sposób języka. To ty nie wiesz, że telewizja uczy? – zaśmiał się Geo.
-Dobra, dobra powiedziałbyś, że podoba ci się ta aktora to bym zrozumiała, ale wy i nauka polskiego? W to, to nie uwierzę – zaśmiał się wstając - A gdzie Angela?
-Chyba przed domem siedzi.- Gustav leniwie odwrócił głowę, patrząc na Billa.
-A to pójdę do niej – uśmiechnął się pod nosem.
-Prosiła żeby jej nikt nie przeszkadzał – Tom popatrzył na brata zabójczym wzrokiem
„- A już w szczególności ty!” – pomyślał.
-Ale i tak muszę z nią pogadać – Czarnowłosy szybkim krokiem podszedł do drzwi i już po chwili był na chłodnym, orzeźwiającym powietrzu. Miał jeszcze lekko przytkane uszy, co spowodowane było wysokością, na której położone było miasteczko. Nie spodziewał się takiego specyficznego, a wręcz magicznego widoku pięknych gór, na które z miejsca, w którym ma spędzić najbliższe dwa tygodnie, był doskonały widok.
***
Siedziała na drewnianej, ślicznie rzeźbionej ławce. Wpatrzona w księżyc i w panoramę polskich Tatr, które kochała, tak jak z resztą, osobę, która usiadła koło niej. Ale czy miłość do rzeczy można porównać do miłości, którą darzy się drugiego człowieka? Nie, są zupełnie inne. Miłość to tak niezwykłe uczucie. Ma tak dużo oblicz.
Chłopaka wpatrywał się w jej profil.
-Co tak patrzysz? – wyrwała go z transu, spoglądając w jego czekoladowe tęczówki, w których za każdym razem tonęła.
-Nie, nic. Zastanawiam się, dlaczego jesteś jakaś... nie w sosie – promiennie uśmiechnął się do niej – W końcu wiem, że jesteś w miejscu, które kochasz najbardziej na świecie.
Nie odwzajemniła uśmiechu, odwróciła głowę w stronę pięknej, ledwo widocznej w ciemnościach nocy, panoramy. Co miała mu powiedzieć? Że nie spała wtedy w nocy, że czuła jego rozpalone, czułe wargi, których od tak dawna pragnęła? Że jest zła za to, że on całował się z Niną zaraz na drugi dzień? I wreszcie, że go kocha, bardzo kocha, a on jest ślepy i tego nie dostrzega? Przecież to nie ma najmniejszego sensu.
-Czy nieodwzajemniona miłość jest prawdziwa i ma jakikolwiek sens? – zapatrzył się gdzieś przed siebie.
-Nad, czym się tak głęboko zastanawiasz? – znów wysłał do niej jeden ze swoich słynnych uśmiechów. Milczała.
-No? – ponaglił ją.
Nie wiedziała, co ma odpowiedzieć, więc powiedziała, co pierwsze przyszło jej na myśl.
-O sensie istnienia na tym parszywym świecie – szepnęła.
-Dlaczego szepczesz? – przyglądał się uważnie jej smutnej twarzy.
-Bo nie chcę zmącić tej ciszy, która za razem tak dzwoni w uszach – kiwną głową.
Ale jak to Bill, największa gaduła w zespole w ciszy długo nie wytrzymał.
-A, do jakich wniosków doszłaś? – popatrzył na nią pytająco – Chodzi mi o ten sens – zawstydził się. Sama nie wiedziała, co odpowiedzieć.
-No...że życie bez miłości nie ma sensu. Jeśli ma się kochającą osobę to żyje się dla niej, a nie wegetuje dla samego siebie. Bez miłości nie ma normalnego życia. Wiesz zauważyłam, że żeby przeżyć chodź jeden dzień to trzeba wyznaczać sobie jakiś cel, chociażby najdrobniejszy. To pomaga doczekać każdego następnego dnia.
Ona nie tylko go kochała, ale uwielbiała z nim rozmawiać. On umiała słuchać, był bardzo dojrzał jak na swój wiek, ale cóż, tego wymaga show biznes, który jest bezlitosny w stosunku do człowieka, w szczególności młodego.
-Zgadzam się z tobą w zupełności. Miłość jest uskrzydlająca i daje szczęście, ale potrafi też ranić i to czasami śmiertelnie – dziewczyna popatrzyła na niego z pewnym wyrzutem.
„-A, co ty możesz wiedzieć o nieszczęśliwej miłości?!” – prychnęła w myślach
-Ty chyba nie masz tego problemu. – bardziej stwierdziła niż zapytała. Chłopak opuścił głowę lekko uśmiechając się pod nosem.
-Powiedzmy, że nie – mruknął.
-Powiedzmy, że nie? – powtórzyła – A co z Niną? Jeszcze przed wyjazdem całowaliście się i to dość gorąco! – powiedziała z lekkim wyrzutem i ironią, które tak bardzo chciała zatuszować.
-To ona się na mnie rzuciła – zaśmiał się lekko – Ale ja czuje, że to nie to. – powiedział TO, sam nie mógł się sobie nadziwić powiedział to i to w dodatku przed Nią!
-Jak to nie to? – powtórzyła bezmyślnie wpatrując się w niego.
-No po prostu wydaje mi się, że jej nie kocham - na twarzy dziewczyny wypłyną piękny szeroki uśmiech, nie mogła się powstrzymać, żeby się nie uśmiechnąć na te słowa. Widział w nich szansę dla siebie.
„-Nie ciesz się głupia! To, że Nina go już nie interesuje nie znaczy, że od razu poleci do ciebie! „– szepną jakiś głosik w jej głowie. Uśmiech zszedł z jej twarzy.
„-Może to i racja” – przeszło jej przez głowę.
-O no to szkoda byliście całkiem fajną parą – „Boże, co ja za głupoty wygaduje!!”
Nie wiedział, co ma jej odpowiedzieć, więc tylko kiwną głową – A tak w ogóle to, dlaczego mi to mówisz?
-No w końcu przyjaciółmi jesteśmy, nie?
-Taaa przyjaciółmi – mruknęła „-Wolałabym żebyś kilka kwestii zachował dla siebie.
-Bill!!! Angela!!! – usłyszeli nawoływania Georga.
*Patrick Nuo „5 day”
Serdecznie zapraszam na mój drugi blog
flaming-angel-th
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [27]
16.Gustav, a tyś mój jest?...
Data: środa, 17 stycznia 2007
Czas: 19:36:11
Komentarze: 35
Treść: Wielgachne dzięki za komy :* Przepraszam ze notki nie było tak długo, ale brak czasu, na cokolwiek oprócz nauki. No i wena gdzieś uleciała, ale już wszystko ok. wróciła
Tak w sumie to nie powinnam odpowiadać na tego typu komentarze, ale trudno
Do:”..” Ten blog w cale nie miał być mroczny, ani nic w tym rodzaju. Ale jeśli ten Ci się nie podoba to zapraszam na
flaming-angel-th.mylog.pl , może to opowiadanie przypadnie Ci do gustu. A no i jeszcze jedno, na drugi raz jak masz jakiś problem to byś się, chociaż podpisał/podpisała (niepotrzebne skreślić) żeby wiedziała, z kim mam do czynienia. Pozdrawiam
A teraz serdecznie zapraszam do czytania i KOMENTOWANIA :)
-Bill! Wszystko post... – przerwała, gdy zobaczyła coś, czego się nie spodziewała. On leżał na swoim łóżku całując się z Niną. Jej oczy w jednej chwili się zaszkliły.
-Sorry nie będę przeszkadzać – wymamrotała i szybko zniknęła za drzwiami. Bill oderwał się od Niny.
-Angela, zaczekaj! – chłopak poderwał się
-Ej, co jest? – blondynka popatrzyła na niego podejrzliwie
-Nie, nic – zrezygnowany oparł się na łokciach.
***
Dziewczyna zbiegła po schodach, szybko nałożyła buty, dżinsową kurtkę i wybiegła z domu.
***
Tom słysząc jakieś szelesty w przedpokoju. Wyjrzał tam. Zobaczył ją zapłakaną i wybiegającą z domu. Ruszył za nią.
-Angela!!!! Poczekaj!!! Co się stało!?!?
Nie obejrzała się. Nic ją w tej chwili nie obchodziło. Czuła się oszukana, stłamszona i taka strasznie samotna. Ten pocałunek... Myślała, że jest obietnicą, przysięgą na coś więcej. Znowu zrobiła sobie zgubną nadzieje. Znowu będzie cierpieć. Znowu będzie piekielnie bolało. Ale przecież On nic jej nie obiecywał, nawet nie przyznał się do tego, co było w nocy, nie wytłumaczył się. Nawet nie wiedział, że ona wtedy nie spała. A jednak to tak strasznie, cholernie bolało. Nie za bardzo wiedziała gdzie biegnie. Było już dość późno i ciemno, ale jej to było zupełnie obojętne. Biegła przed siebie. Nagle zatrzymała się na środku chodnika. Otarła łzy.
-Boże, co ja ze sobą robię? Nie mogę się tak zachowywać, to nie ma najmniejszego sensu? Co mi to da? Nic! Musze wziąć się w garść! – wyszeptał do siebie.
Nie pierwszy raz i nie ostatni będzie płakać przez Niego. Nie chciała już więcej cierpieć. Powoli skierował swoje kroki w kierunku domu. Nagle poczuła, że ktoś łapie ją za ramie. Odwróciła się automatycznie. Jej oczom ukazała się postać młodego chłopaka. Był jakiś dziwny. Jego wzrok, w świetle latarni, był taki błędny i pusty.
-Masz działkę? – jego dłoń zaciskała się coraz mocniej na jej ramieniu.
-Nie, nie mam – próbował się powoli wyswobodzić z jego uścisku.
-Nie kłam!!! Daj mi!!! – chłopak zaczął krzyczeć i szarpać nią. Nie wiedziała, do czego on jest zdolny. Był naćpany, mógł jej zrobić wszystko.
-Puść mnie!!! Słyszysz?! Puść!!! – krzyczała szarpiąc się.
-Zostaw ją!!! – usłyszała czyjś męski głos. Postać, która wyłoniła się z ciemności popchnęła chłopaka tak, że ten aż się zatoczył.
-Spieprzaj z tą!!! – krzyknął chłopak. Owym wybawcą Angeli okazał się Tom.
Narkoman szybko podniósł się i zniknął gdzieś w mroku. Tom podbiegł do Angeli i objął ją mocno.
-Nic ci nie zrobił? – gładził dłońmi jej plecy. Przestraszył się. Bał się o nią. Kto wie co mogłoby się stać gdyby za nią nie wyszedł.
-Nie, wszystko ok. Chodźmy do domu – wyszeptała ocierając sobie łzę, która spłynęła po jej policzku.
***
Promienie porannego słońca oświetlały twarz młodej Brązowłosej dziewczyny. Pierwsze dni słonecznego Lipca zapowiadały się doskonale. Dzisiaj chłopaki mają ostatni koncert i jadą na zasłużony odpoczynek. Dziewczyna powoli podniosła się i usiadła na łóżku. Prawą ręką przetarła zaspana oczy. Powoli zwlekła się z łóżka i po schodach zeszła do kuchni, w której krzątał się jej mama. To nie był codzienny widok. Pani Koltz nie miała czasu na gotowanie czy sprzątanie, a już na pewno nie o 8.00 rano.
-O! Cześć mamo. A co ty tu robisz? – spytała lekko nieprzytomnym głosem.
-No przecież jutro wyjeżdżasz. Nie mogłam bym ci nie pomóc się pakować. No i się pożegnać. Projekt może poczekać, a ciebie już jutro tu nie będzie – matka lekko się rozkleiłam.
-Oj mamo nie przesadzaj nie będzie mnie raptem dwa tygodnie. – Angela podeszła do kobiety i przytuliła się.
***
Wielka hala. Tysiące fanek już zbiera się pod sceną. Czeka jej jeszcze, co najmniej godzina czekania na swoich idoli, którzy w tej chwili relaksują się przed koncertem.
-Jest!!! Gol!!!! – Tom wymachując rękami darł się w wniebogłosy. Ktoś, tylko przysłuchujący się pomyślałaby, że to zapalony kibic piłki nożnej tak przeżywa zdobycie bramki przez swoją drużynę. Ale nic bardziej mylnego.
-No Tom przybij! – Brązowłosą przybiła piątkę z Dredziarzem.
-Nie, no ja się tak nie bawię! Czy wy zawsze musicie z nami wygrać? – Gustav udawał obrażonego.
-To może mały rewanżyk, co ? - Tom zatarł ręce. Piłkarzyki to ulubione zajęcie chłopaków przed koncertem, sposób na stres.
-Dobra, ale ja chcę, Angelę! – Blondyn zrobił naburmuszoną minę.
No cóż przegrana nie służy dobrze facetom. Nawet tak spokojnym jak Gustav. No cóż męska duma.
-O nie mój drogi, Angela jest moja! – Tom objął dziewczynę w pasie szelmowsko się uśmiechając.
-Ta, ta, ta! Chciałoby się! – Angela wystawiła mu język i uwolnił się z objęć.
-Gustav, a tyś mój jest? – Georg zaczął się śmiać widząc lekko skwaszoną minę chłopaka zaszokowanego pytaniem, które przed chwilą usłyszał.
-No Gustiii? – Georg zrobił maślane oczka i wypowiedział te słowa takim dziwnym głosem.
-Stary, gorzej ci? – oburzył się chłopak odsuwając się krok w tył.
-No, pasowalibyście do siebie – Angela przytaknęła z poważną miną.
-No, co wyście powariowali? Bill? Ratuj!! Im to już na mózgi coś siadło! Bill! – chłopak nie reagował. Leżał na kanapie wpatrując sie w sufit. – No wiesz, co?! Dzięki, miły jesteś! Przyjaciela w potrzebie zostawiasz?! Zapamiętam to sobie! A wy się nie zbliżajcie!...Świry jedne! – krzyczał zdezorientowany chłopak.
-HAHAHAHAHA!!!! – wszyscy oprócz zamyślonego Billa i znerwicowanego już Gustav wybuchli dzikim, niepohamowanym śmiechem.
-Ha, ha ha! Gustav! Ha ha... my żartowaliśmy! Ha ha ha! – wyjęczała poprzez salwy śmiechu.
-No bardzo, bardzo śmieszne!! – zironizował i wyszedł z garderoby trzaskając drzwiami.
-Ej chyba przesadziliśmy – Angela zaniepokoiła się reakcja chłopaka.
-Nie martw się! On tak zawsze! – Georg objął ramieniem Angelę – Powścieka się, powścieka i wszystko będzie ok.
-No, nie wiem. – dziewczyna wpatrywał się w drzwi, za którymi przed paroma chwilami zniknął perkusista. Nie przejmował się czarnowłosym chłopakiem leżącym na kanapie i wpatrującym się w jeden punkt na suficie. Udawała, że nic ją to nie obchodzi.
-„Pewnie tęskni za Niną” – pomyślała lekko się przy tym krzywiąc.
***
-I, co ja mam teraz robić?! Odkąd Angela widziała jak się całowałem z Niną zachowuje się jakby mnie nie było. Niech to wszystko szlag trafi! – przeklął w myśli. Już od dłuższego czasu leżał na kanapie w garderobie i beznamiętnym wzrokiem wpatrywał się w sufit. Był tak pochłonięty rozmyślaniem jak by się tu zbliżyć do Angeli, że nie słyszał rozpaczliwego wołania kumpla.
-No, co wyście powariowali? Bill? Ratuj!! Im to już na mózgi coś siadło! Bill! No wiesz, co?! Dzięki, miły jesteś! Przyjaciela w potrzebuje zostawiasz?! Zapamiętam to sobie! A wy się nie zbliżajcie!...Świry jedne! – Krzyczał zdezorientowany chłopak.
„-Może coś się zmieni po tym naszym wyjeździe do Polski? Nie, ale Tom będzie! Cholera! To jak ja mam się do niej zbliżyć, no? – nagle usłyszał głośne trzaśnięcie drzwiami. Przez chwilę nie wiedział, o co chodzi, ale to w tym momencie było nieważne, bo czuł na sobie czyjś wzrok. Jej wzrok. Lodowaty i pełen... żalu? Nie był pewien tego, co dostrzegł przez ułamek sekundy zanim Ona odwróciła się do niego plecami.
-No chłopaki! Na scenę! – do pokoju wpadł uradowany Jost. - A gdzie Gustav? – mina mu zrzedła. Wszyscy łącznie z Billem zrobili głupie miny. Co mieli mu powiedzieć? Prawdę?
-Tu jestem – w drzwiach stanął perkusista.
-O no to dobrze, bo wchodzicie za 3 min na scenę. – powiedział i znikną za drzwiami.
Angela dźgnęła Georga i Tom łokciem w bok.
-No - syknęła.
-Gustav, my chcieliśmy przeprosić za te głupie żarty – Angela zwróciła się do chłopaka.
-Tak to było głupie – przyznał Georg.
-Ale nie licz, że to się więcej nie powtórzy – wyszczerzył się gitarzysta.
-Dobra spoko. Troszkę za bardzo się przejąłem – uśmiechnął się Blondyn drapiąc stylu głowy.
-Chłopaki!!! – z korytarza dało się słyszeć nawoływanie Davida.
-Już idziemy!!! – odkrzyknął Tom – A ty z za kulis będziesz oglądać czy znaleźć ci miejsce?
-Nie, dzięki. Popatrzę sobie na was z za kulis – uśmiechnęła się do chłopaka.
-Tom idziesz już?! - dało się słyszeć nawoływanie.
***
Koncert jak zawsze udany. Chłopaki skonani zeszli ze sceny.
-No i jak się koncercik podobał? –Tom klapnął na kanapę obok Angeli.
-A jakby mógł się nie podobać?- zaśmiała się subtelnie.
-Słuchajcie musimy pogadać! – do pomieszczenia wkroczył menadżer zespołu.
-Oj David daj spokój, zmęczeni jesteśmy! – narzekał Tom.
-Nie! Jutro wyjeżdżacie i chcę żebyście wzięli Zakiego i jeszcze jednego ochroniarz, albo dwóch – rozważał na głos.
-No tak to może od razu weźmy czterech ochroniarzy, co? – zironizował gitarzysta
-A wiesz to nie jest głupi pomysł – Jost klasnął w ręce.
-O nie! Co to, to nie! Jedziemy na wakacje! I nikt o tym nie wie! A my z czterema ochroniarzami mamy chodzić?! Nie ja się nie zgadzam!
-My też!- reszta chłopaków poparła Bill.
-To, co proponujecie? – Mężczyzna siadł na pobliskim krześle
-Weźmiemy Zakiego, jako naszego kierowcę w razie potrzeby będzie na miejscu i zadziała. – wyjaśnił Bill.
-No dobra na to mogę się zgodzić. Ale on będzie za wami chodził jak cień. Jasne?
-No może być. – zgodził się Czarnowłosy w imieniu reszty.
-No to ja już pogadam z Zakim, a wy jedzcie do domu i miłych wakacji życzę! – uśmiechnął się i wyszedł.
-No to słuchajcie, WOLNOŚĆ!!!! – krzyknął Tom i zaczął cieszyć się jak małe dziecko.
-No to, co robimy - Georg zatarł ręce - panowie? – Brązowłosa odchrząknęła - i pani. – uśmiechnął się pobłażliwie.
-Nic panowie, dzisiaj idziemy wcześniej spać, bo jutro wyjeżdżamy z samiuśkiego rana.
-Czyli, o której? – Bill uważnie przyglądał się jej.
-No tak gdzieś około 3 rano – odparła spokojnie.
-Coooo?!?!?! To ma być ranek? To ciemna noc jeszcze!
-Kiedy byście woleli? O 12.00?
-A choćby!
-To sobie jedzcie sami ja jadę o 3.00! Koniec i kropka! – dziewczyna z lekkim uśmieszkiem pod nosem skierowała swoje kroki w kierunku.
-Wybór należy do Was – ton jej głosu był obojętny. I tak wiedziała, że będzie tak jak ona chce.
-Ej no zaczekaj! – Gustav złapał dziewczynę za łokieć – Mi pasuje!
-Ok, czy komuś jeszcze? – popatrzyła na resztę.
Tylko westchnęli i pokiwali głowami na tak.
-No i bardzo dobrze! Trzeba tylko pogadać z Zakim żeby podjechał po nas. – zarządziła
-Angie, aleś ty władna – zaśmiał się Tom.
-A jak! – uśmiechnęła się do niego. Czarnowłosego coś zakuło w okolicach serca.
„-Czyżby zazdrość? „– odezwał się głosik w jego głowie.
-Nie ! – syknął w myślach.
***
Dochodził godzina 19.00 Słonce bardzo powoli chylił się ku zachodowi. Angela sprawdzała czy wszystkie kosmetyki spakował do kosmetyczki, gdy nagle dostała SMSa.
Pójdziemy na spacer? Tom
Szybko odpisała.
Nie, bo dzisiaj trzeba się wcześnie kłaść spać ;P
To zaraz będę płakał!!! Ale może przytulę się do misia to mi przejdzie. No i znów jestem sam i Ty mnie nie chcesz! Och, cóż za ból przeszywa moje serce! To chyba już śmierć blisko! Bez Ciebie umieram! Aj moje serce! ;)
Oj przestań się wydurniać już, lepiej idź spać i tam resztę towarzystwa pogoń, bo jutro nie wstaniecie! I budziki sobie po włączać!
Tak jest! Jak sobie jaśnie pani życzy! :)
Życzę, życzę! Dobranoc :*
Do zobaczenia jutro, księżniczko :*
-„-Ach, jak ja z nimi wytrzymam przez te dwa tygodnie?” – złapała się za głowę i bezwładnie opadła na łóżko.
Serdecznie zapraszam na
flaming-angel-th.mylog.pl
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [35]
15.Pierwsza, letnie burza...
Data: niedziela, 7 stycznia 2007
Czas: 12:50:47
Komentarze: 46
Treść: Hej, pierwsza notka w 2007 roku!!! Dzięki za wszystkie komenty :*. Pogadanka dziś trochę dłuższa. Po pierwsze, jeśli obawiacie się, że notki na black-angel-bill-th będą pojawiały się rzadziej, gdy zacznę pisać moje drugie story to, nie macie się, czego obawiać, bo b-a-b-t (skrót adresu stronki) to moje pierwsze opowiadanie, której jest dla mnie bardzo ważne i nie zostawię go, bo mam pomysł na inne. Nie, tak nie będzie www.flaming-angel-th.mylog.pl to taka odskocznia, wyrażenie zupełnie innych emocji niż te, które towarzyszą b-a-b-t, ale wszystkiego dowiecie się już 14 stycznia (w dzień moich urodzin;)!!!
A po drugie to mam nadzieję, że wiecie, co to jest fikcja literacka. Cieszę się, że z jednej strony niektórzy utożsamiacie mnie z bohaterką, ale ja nie jestem nią, mam nadzieję, że to rozumiecie. Postać Angeli, ani osobowości Billa i Toma niespecjalnie są wzorowani na jakichś pierwowzorach. To wszystko zasługa mojej wyobraźni, o której myślałam, że jest ograniczona, ale jak widać tak nie jest. Dzięki za uwagę :) I zapraszam do czytania i komentowania
Podszedł do łóżka i usiadł koło niej przytulając ją do siebie.
-No już nie bój się, jestem przy tobie– wyszeptał.
Nic nie odpowiedziała tylko wtuliła się w jego ciało. Powoli zaczęła się uspokajać wiedząc, że w Jego ramionach nic złego ją nie spotka. Kochała go nad życie i w głębi duszy nie mogła się pogodzić z tym, że On do niej nic nie czuje. W tej chwili nic nie było ważne, wszystkie jej postanowienia, o tym, że musi o nim zapomnień rozsypały się jak domek z kart. Niezręczną ciszę przerwał Czarnowłosy.
-Zostanę z tobą, aż skończy się burza, ok.? – zapytał głaszcząc ją po głowie.
Skinęła tylko głową.
-To, co porobimy? Może pooglądamy jakiś film na laptopie? Albo coś?
Podniosła na niego swój wzrok, jego głos był taki ciepły, kochany.
-Wyładował mi się – szepnęła
-Ooo, wreszcie się odezwałaś – uśmiechną się patrząc w jej oczy, które było widać tylko, gdy błyskawice przecinały niebo.
-To gdzie masz świeczki, bo po ciemku to chyba nie będziemy siedzieć, nie?
-Powinny być w szafce koło biurka – chłopak wstał i powoli, po omacku doszedł do zamierzonego celu.
***
Deszcz bębnił o szyby, nasilający się, z podmuchem mocnego wiatru. Siedzieli wtuleni w siebie. Opierał swój policzek na jej głowie. Aromatyczne świeczki właśnie dogasała. Ogromna błyskawica przecięła niebo na pół, oświetlając przy tym cały pokój dziewczyny. Przerażający grzmot przyprawił o ciarki oboje nastolatków. Bill objął Angelę mocniej czując jak ta dygocze. Słyszała lekko przyspieszone bicie jego serca.
-Dzięki – wyszeptała
-Za, co? – popatrzył na nią lekko zdziwiony
-Za to, że jesteś.
Siedzieli już tak dobre 2 godziny nie odzywając się do siebie, bo niby, po co? Nie potrzebne były słowa. Nie teraz. Siedząc w swoich objęciach było im tak dobrze, że mogliby ta tkwić do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej.
***
-O patrz! Chyba burza się zbliża! – 12-letni chłopak wskazywał ręką gdzieś ponad lasem, gdzie błyskało się. Nagle zerwał się ogromny wiatr, który w następnej chwili ucichnął.
-Oj nie podoba mi się tu, to prawdziwa cisza przed burzą – chłopak wpatrywał się w czarne chmury, w szybkim tępię przesuwające się po niebie.
-Oj daj spokój, przecież to nic wielkiego.
W jednej chwili spadły pierwsze ogromne krople deszczu, a gdzieś, coraz bliżej przerażające grzmoty. W zawrotnym tępię zbliżała się potężna burza.
-Chodź, Gordon zawsze powtarza, że podczas burzy trzeba sobie znaleźć jakieś bezpieczne schronienie. – pociągną dziewczynę za rękę.
-O! Zobacz może tu! – wskazała ręką na ogromne, chyba największe i najstarsze drzewo w całym lecie. W środku dębu był duży otwór.
-Tu możemy się schować – dziewczynka zaczęła go ciągnąć w tamtą stronę.
-To chyba nie jest najlepszy pomysł. To niebezpieczne – próbował ją zatrzymać.
-A masz lepszy?
Deszcz zaczął zacinać coraz mocniej.
-Dobra, to ty wejdź tam, a ja pójdę poszukać jakiegoś bezpieczniejszego miejsca, ale ty nie ruszaj się stąd! – krzyknął biegnąc w przeciwnym kierunku. Deszcz zacinał coraz mocniej a pioruny nie cichły ani na minutę.
-Angela!! Angela!! – wyjrzała ze swojej kryjówki i zobaczyła Billa biegnącego w jej kierunku – Chodź znalazłem jakąś leśniczówkę!! Chodź!!
Dziewczyna szybko wybiegła z drzewa. Nagle wielki huk. Całe drzewo stanęło w płomieniach. Strach. Przerażenie. Złe wspomnienia powróciły do niej.
***
Siedział przy jej łóżku, trzymał ją za rękę i wpatrywał się w jej twarz. Wyglądała przecudownie. Jej brązowe loki rozsypane na poduszce dodawały jej uroku
-Jak ona jest śliczna.- przeszło mu przez głowę – Jest taka słodka i niewinna, kiedy śpi.
Jego wzrok przyciągały jej różane, pełne usta, od których nie mógł oderwać oczu. Tak bardzo go kusiły, tak bardzo ich pragnął. Sam nie wiedział, dlaczego. Co ona takiego w sobie ma, że aż tak go intryguje i tak bardzo pragnie jej bliskości. Nie mógł się już dłużej powstrzymać. Delikatnie, tak by się nie obudziła musnął jej wargi. Zalała go fala gorąca, a jego żołądek wykonał przedziwną akrobację.
Gwałtownie odsunął od niej twarz, gdy zdał sobie sprawę z tego, co przed chwilą zrobił.
"-Kretynie, co się z tobą dzieje?! Ona jest dziewczyną Toma!! Opanuj się!! Nie masz prawa!! Ona nie jest twoja!!! Jest jeszcze Nina!" – w głowie toczył się bitwa, każda myśl zagłuszała poprzednią. Wyszedł z jej pokoju cicho zamykając za sobą drzwi. Nie chciała jej obudzić. Powoli zszedł do kuchni by napić się zimnej wody, która miał nadzieje przyniesie ulgę jego rozpalonym wargom. Cały czas czuł jej delikatne, jak płatki róży usta na swoich. Dotyk jej warg go palił i nawet najzimniejsza woda, ani lód nie pomogłoby ugasić tego płomienia, zmyć smaku jej ust. Pomimo tak krótkiej chwili, jaką trwał pocałunek, on rzekłby, że to trwało wieczność. Tak bardzo chciał złączyć się z Nią w kolejnym pocałunku. Takim, o którym ona będzie wiedziała i którego będzie świadoma.
Jak on ma tam teraz wrócić? Ale obiecał, że nie zostawi jej samej. Jeśli się obudzi i zobaczy, że jest sama, już nigdy więcej o nic go nie poprosi.
***
Nie mogła zasnąć czując jego obecność, nie chciała spać, bo wiedziała, że każda chwila jest jedyna w swoim rodzaju i już nigdy nie powtórzy się taka sama.
Gdy tylko drzwi zamknęły się za Nim, ona otworzył oczy. Nie wiedziała czy to sen czy jawa. Tak wiele razy podświadomość płatała jej figle, że nie była niczego pewna. Ale w całym pokoju unosił się Jego zapach, wody kolońskiej, którą podarowała mu na gwiazdkę. Czuła na wargach przyjemne ciepło. Przyłożyła do ust opuszek palca i delikatnie przejechał nim po swoich wargach.
-A, więc to prawda, może On coś do mnie czuje?
***
Pierwsza, letnie burza odchodziła w niepamięć magdeburczyków. Dla większości był to zwykła ulewa, która jak przyszła tak i odeszła. Jednak nie dla pewnej dwójki nastolatków. To, co wydarzyło się tej nocy odciśnie ślad na życiu obojga.
***
-No to chłopaki gdzie jedziecie? Czy może koncertujecie? – Angela właśnie weszła do salonu trzymając w ręce dwie szklanki coli, które postawiła na stole. Zaraz za nią szedł Tom trzymając a rękach 4 duże paczki chipsów. – Bo Tom to kompletnie nic nie wie.
-Nie to, że nie wiem! – zaprotestował – Nie ma jeszcze podjętej decyzji.
-Niech ci będzie- zaśmiała się pod nosem. Dobry humor nie opuszczał jej od tamtej, burzowej nocy. Wszystko było w najlepszym porządku, przynajmniej tak jej się zdawało.
-No a ty gdzie jedziesz? Z rodzicami? – Gustav sięgną po szklankę
-Ja? Do Polski, bez rodziców. – odpowiedziała dumnie
-Do Polski? Sama? – George lekko się skrzywił
-Tak, a coś nie gra? – usiadła na kanapie obok Billa uważnie przyglądając się brunetowi.
-Nie nic. Ale my to chyba nad jakieś ciepłe morze jedziemy, co nie chłopaki? – Geo rozłożył ręce na oparciu kanapy. Może z nami pojedziesz, co? Bo do Polski? Co tam robić?
-Ja jadę w góry a nie nad morze, wy nie musicie, jak wam się nie podoba, aczkolwiek miała wam zaproponować, czy nie pojechalibyście ze mną. No trudno – wzruszyła ramionami.
-Ej chłopaki, no przecież nie puścimy dziewczyny samej w te góry – wtrącił się Bill.
-Ja to bym wolał cieplutkie morze, jakąś wysepkę, albo coś, no i te dziewczyny w bikini – Tom rozmarzył się zakładając ręce za głowę.
-Nie martw się jeszcze sobie pojedziesz – zaśmiał się Bill
-No dobra, ale jak wy sobie to wyobrażacie? – Gustav przeszedł do rzeczy – Przecież słyszeliśmy od Davida, że w Polsce jesteśmy znani prawie tak samo jak w Niemczech.
-Jak się wciśniecie w normalne ciuchy, włosy pochowacie w czapki czy kaptury to nikt was nie rozpozna. A po za tym to, kto by uwierzył, że wielkie gwiazdy niemieckiej sceny muzycznej jak gdyby nigdy nic chodzą sobie po Zakopanem – zaakcentowała ostatnie zdanie i wybuchła śmiechem.
-Że gdzie? Za-zako-pa co? – Bill próbował sylabizować- A co to w ogóle jest?
-Nie, nie Za-zako-pa tylko Zakopanem, górska miejscowość położona na południu, jest najwyżej położoną miejscowością w Polsce. Od 750 do 1000m npm. Świetny klimat piękne widoki, no i Tatry, najpiękniejsze góry, jakie widziałam, wystarczy tyle? – chłopcy pootwierali szeroko oczy z wrażenia.
-Skąd tyle wiesz?
-No proste, jak się tam jeździ na ferie, wakacje to się wie – wystawił im język.
W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi.
-Gustav! Najbliżej jesteś idź otwórz, ok.? – Tom zwrócił się do blondyna.
-Ok. – chłopak powoli powlókł się do drzwi
-No i kto to? – krzyknął Tom
-To ja - u progu stanęła zgrabna blondynka w krótkiej dżinsowej spódniczce i ciemnozielonym topie.
-Nina, a co ty tutaj robisz? – Bill poderwał się z miejsca
-No jak to? Przyjechałam, niestety na krótko całe wakacje mam spędzić z rodzicami – wybuchła histerycznym płaczem. Chłopak podszedł do niej i objął ramieniem wyprowadzając z salonu.
-Yes, yes, yes!!! – Tom nie mógł ukryć zadowolenia
-Tom! Proszę cię, nie bądź taki – chłopaki dziwnie na nią popatrzyli
–No, co?!
-Nic, nic. – powiedzieli chórem
-No, jaka decyzja! Jedziecie czy nie?
-No chyba tak, ale jeszcze z Davidem musimy pogadać, może nie będzie robił problemu.
-No dobra to ja będę musiała jakiś domek wynająć i w ogóle. – ekscytowała się. – To ja Billowi powiem! – wyszła z salonu i wbiegła po schodach na górę. Podeszła do drzwi
-Bill! Wszystko post... – przerwała, gdy zobaczył coś, czego się nie spodziewała.
PS. Prosiła bym wszystkich, którzy są powiadamiani i chcą być powiadamiani o new notka o to by w komentach albo na moje gg 569650 zostawili swoje numery gg. Będę bardzo wdzięczna :*
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [46]
| Szablon tylko i wyłącznie dla
black-angel-bill-th od
barwy-nocy za piękne i cudne opowiadanie :*|