14.Trzymaj się jej. To cudowna dziewczyna! Widać po niej, że cię naprawdę kocha
Data: niedziela, 31 grudnia 2006
Czas: 18:12:48
Komentarze: 34
Treść: No tak ja się spodziewałam ani Billa ani Tom pod choinką nie znalazłam L A niech to! Może następnym razem? No dobra, a jak Wam minęły święta mam nadzieje, że spokojnie. Mi tak, wynudziłam się jak mops, ale znalazłam sobie zajęcie, bo wpadałam na genialny (mam nadzieje, że genialny;) pomysł. Otóż postanowiłam, że będę pisać NOWE OPOWIADANIE!
Co Wy o tym sądzicie? No dobra, pisać w komentach i proszę o to każdego, kto czyta moje opowiadanie. Dzięki za wszystkie komenty!!! :*
Chciałabym wam życzyć udanej zabawy sylwestrowej
No i dużo, dużo szczęścia w przyszłym 2007 roku
Black Angel
-Nie no i po jaka cholerę ty się zgodziłaś - myślała kierując się dróżką z pod swojego domu na główną ulicę – Kretynka – puknęła się w czoło. Mijający ją mężczyzna popatrzył na nią dziwnie. Miała niesamowitą ochotę coś mu powiedzieć, ale usłyszała, że ktoś ją woła
-Och kochanie strasznie ci dziękuję, że się zgodziłaś – Simone przytuliła do siebie Brązowłosą – Będę Ci dłużna – uśmiechała się puszczając dziewczynę z objęć
-Ależ..Ależ nie ma sprawy – zająknęła się.
-No dobrze leć do domu, bo Bill na ciebie czeka – znieruchomiała
-Bill? A Tom jest?
-Nie, nie ma go. Poszedł gdzieś z Georgiem i Gustavem.
-Aha - westchnęła – Pięknie. Miała go unikać a teraz idę siedzieć w jego towarzystwie przez dobrych kilka godzin. Niech to szlak – myślała kierując swoje kroki ku drzwiom domu państwa Kaulitzów. Simone i Gordon odjechali już, a ona zastanawiała się czy to wszystko nie będzie ją za dużo kosztować. Ale przecież obiecała Simonie, że pomoże chłopakom i zajmie się Helgą pod jej nieobecność, nie mogła jej zawieść. Po cichu zapukała do drzwi. Nie musiała długo czekać, po krótkiej chwili w drzwiach stał jej ukochany.
-Hej, wejdź – uśmiechnął się do niej, a następnie pochylił się by dać jej całusa w policzek. Jego ciepłe usta rozpaliły jej policzek aż do czerwoności, ale szybko pozbyła się tego palącego rumieńca. Chłopak niczego nie zauważając wpuścił ją do środka.
***
Dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę – krzyknął Czarnowłosy kierując się do drzwi. – O babcia!
Do przed pokoju weszła starsza, elegancko ubrana kobieta. Do pomieszczenia zajrzała Angela. Helga postawiła na marmurową podłogę dwie duże walizki, które trzymała. Wyciągnęła ręce w kierunku zamykającego drzwi chłopaka.
-No, mój kochamy Mecki! Chodź, przytul swoją niedołężną babcię – posłusznie podszedł i przytulił staruszkę, chodź po jej wyglądzie nie można było wywnioskować ile mogła mieć lat. A już na pewno nie wyglądała na niedołężną.
-Babciu mówiłem ci żebyś tak do mnie nie mówiła...
-Tak wiem, przy dziewczynach – westchnęła z zaciekawieniem przyglądając się Angeli. – A swoją drogą – zwróciła się do Billa - To ty jesteś stanowczo za chudziutki. Wystarczy powiew wiatru i już by cię zmiotło – zaśmiała się babcia. – Może przedstawisz mi tą urocza panienkę, co stoi w drzwiach od salonu, o ile dobrze pamiętam, że tam jest salon – uśmiechnęła się promiennie
-No, więc to jest... – chłopak podszedł do dziewczyny i objął ja ramieniem
-Już wiem to musi być twoja dziewczyna – babcia klasnęła w ręce.
Oboje zdziwieni popatrzyli po sobie.
-To może zaprosicie mnie to środka? – Helga niepewnie na nich spojrzała
-A tak oczywiście, zapraszamy – Angela otrząsnęła się z tego lekkiego szoku, którego doznała przed paroma chwilami. – Może my zrobimy herbaty, a pani usiądzie sobie wygodnie i rozgości się – uśmiechnęła się życzliwie do kobiety
-Tak, bardzo chętnie –minęła ich w drzwiach do salonu, w których oboje stali.
-No to my pójdziemy zrobić tej herbaty – powiedziała i zamknęła za sobą drzwi. Z prędkością światła wpadła do kuchni, w której Bill nastawiał wodę na herbatę.
-Dlaczego nie wytłumaczyłeś jej, że my nie jesteśmy razem?
-Oj jakoś tak wyszło. – wzruszył ramionami
-A, co będzie, jeśli zacznie się wypytywać o nas?
-Nie martw się zostaw to mi, biorę to na siebie.
-Czyli?
-No coś tam pozmyślam, a ty masz tylko przytakiwać.
-Bill, te kłamstwa kiedyś cię zgubią – wyciągnęła z szafki paczkę ciasteczek i wyszła z kuchni.
***
Gdy Helga z Angelą prowadziły w najlepsze konwersację zadzwonił dzwonek do drzwi
-To ja pójdę otworzyć – Bill od razu poderwał się z kanapy mając nadzieję, że to Tom stoi pod drzwiami. Nie mylił się, wypchnął zdziwionego Toma zamykając za sobą drzwi.
-Ej odbiło ci? –zbulwersował się
-Nie. Babcia przyjechała i teraz siedzi w salonie z Angelą
-Z Angelą? Babcia?
-Tak, tak! – wyszeptał lekko pod denerwowany Bill- No i jest taka głupia sprawa, bo ona myśli, że my jesteśmy parą. To znaczy, że ja i Angela jesteśmy parą.
Tom patrzył na brata z niedowierzaniem.
-Nie patrz się tak! Chodzi o to żebyś się nie wysypał, że tak nie jest. Rozumiesz?
Zdezorientowany kiwną głową.
***
-No to, od kiedy jesteście parą? – zapytała Helga, co rusz patrząc na Angelę, to na Billa. Chłopak niepewnie spojrzał ma Brązowłosą.
-Yyy...Od 3 miesięcy
-Tak? I ty mi się nic nie pochwaliłeś – uśmiechając się pogroziła mu palcem.
-No tak jakoś wyszło – niepewnie się uśmiechnął i objąłc ramieniem Angelę.
-Bardzo ładnie razem wyglądacie – babcia uśmiechnęła się do nich. Dziewczyna próbowała nadrabiać uśmiechem, co nie przyszło jej z wielką trudnością, bo w końcu przytulał ją chłopak jej snów.
***
-Bill wyraźnie przegina! – myłaś Dredziarz patrząc na swojego bliźniaka morderczym wzrokiem, jak ten łapie, Angele za dłoń i całuje jej zewnętrzną część. Zacisnął pięści w swoich dużych kieszeniach, w których trzymał dłonie.
-A ty Tom, co taki milczący jesteś? – babcia wreszcie zwróciła się do drugiego bliźniaka.
-Nie, nic. Głowa mnie boli – wysyczał przez zaciśnięte zęby
-To może ja ci pomogę i dam jakiś proszek – Bill zgromiła brata spojrzeniem.
Obaj wstali i udali się do kuchni zamykając za sobą drzwi. Angele lekko to zaniepokoiło. Ale dalej starała się zabawiać Helgę rozmową, tak by niczego nie zauważyła.
***
-Co ty odpierdalasz?! – wykrzyknął zbulwersowany czarnowłosy chłopak.
-Ja? Nie! To raczej, co ty robisz?
-No niby, co? Musze udawać przed babcią.
-Tak jakbyś nie mógł powiedzieć jej prawdy! – Tom ciężko westchnął – A to ci pasuje, co? – dźgnął brata palcem wskazującym w klatkę piersiową.
-Że niby, co? Co ty wygadujesz? – Czarnowłosy zmarszczył brwi udając zdziwionego zaistniałą sytuacją. Przecież nie mógł powiedzieć, że to wszystko jest mu na rękę, że przez te kilka godzin nie musi kryć tego, co do niej czuje. Ale co on właściwie czuje? To okropne uczucie nie wiedzieć, co się czuje. Ale może on wiedział? Może tylko nie chciał dopuścić do siebie tych myśli? Tylko, dlaczego?
-No to, co widzę!
-Ej, co tu się dzieje? – do kuchni wpadła Angela- Wasza babcia właśnie poszła się ubierać!
-Ale ja to? – obaj wybiegli do dużego holu – Babciu gdzie ty idziesz?
-Jak to gdzie? Jeszcze dziś mam samolot do Meksyku. – chłopakom szczęki opadły – No nie patrzcie tak na mnie, w końcu są wakacje. A właśnie, wy dzieciaki wybieracie się gdzieś, czy tylko koncertować będziecie?
-No tak w sumie to nie wiemy. David jeszcze nie dzwonił – Bill rozłożył ręce.
-No dobra kochani, dajcie całusa babci – palcem wskazała policzek. Chłopcy po kolei podeszli do babci całując ją– Ty też kochanie możesz – zwróciła się do Brązowłosej. Dziewczyna niepewnie podeszła i uczynił to, co chłopcy.
-Bill? Pomożesz mi z tymi walizkami?
-Tak jasne babciu – chłopak podszedł do niej i wziął walizki.
***
Ciemniejące niebo, pełne burzowych chmur, rozciągających się nad Magdeburgiem wróżyło pierwszą, wielką burzę. Leżał na łóżku w ciemnym pokoju wpatrując się za okno na niebo, które przeszywały iskrzące błyskawice. W głowie huczały mu słowa babci:
-Trzymaj się jej. To cudowna dziewczyna! Widać po niej, że cię naprawdę kocha
-Wiem - szepnął wsłuchując się w grzmoty dochodzące z za okna. Pierwsze krople uderzyły o szyby. Nagle w całym pokoju zrobiło się momentalnie jasno. Piorun uderzył gdzieś blisko, w jednej chwili cała dzielnica pogrążyła się w ciemności.
-Niech to szlak, prąd wysiadł. Ciekawe, co robi Angela? – przeszło mu przez myśl. Nagle martwą cisze w pokoju przerwał dzwonek jego komórki. Powoli podszedł do szafki nocnej, na której znajdowało się urządzenie. Podniósł komórkę i spoglądając na wyświetlacz uśmiechnął się pod nosem.
Angie
-Tak?
-Cześć...Bill. Jest może Tom, bo jego komórka nie odpowiada. - miała dziwny głos.
-O cześć – udał zdziwienie – Nie Toma nie ma, z Georgiem, mieli ćwiczyć jakieś chwyty, no wiesz gitarowe i basowe, na koncert.
„- Boże, co ty idioto wygadujesz!”
-Aha, to...to dzięki, cześć. – już miała się rozłączyć
-Hej! Poczekaj! Coś się stało? – zapytał troskliwie
-Yyy... – walczyła ze sobą –
bo jest ta przeklęta burza, no i ja ... jestem sama, prąd wysiadł, no i...się bardzo boje – wydukała.
-Poczekaj, zaraz będę – rozłączył się i szybko zbiegł po schodach biorąc w biegu kurtkę.
***
Deszcz lał niemiłosiernie, ogromne błyskawice przeszywał niebo, a przerażający huk grzmotów niósł się echem po całym Magdeburgu. Ulice były pogrążone w mroku. Czarnowłosy mimo szybkiego biegu był cały mokry. Drzwi były otwarte, więc wszedł do domu, bez pukania. Wiedział, że ona i tak by tego nie usłyszała. W całym domu było strasznie ciemno. Wdrapał się po schodach i po chwili stał już pod jej drzwiami. Delikatnie nacisnął klamkę i wszedł do środka. Siedziała na łóżku z nogami podkulonymi pod brodę. Płakała.
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [34]
13.Po co komu ta przeklęta miłość?
Data: piątek, 22 grudnia 2006
Czas: 16:24:44
Komentarze: 36
Treść: Chciałam podziękować za wszystkie komentarze ;* Tych, co nie czytali poprzednich notek proszę o wpisanie się do księgi, jeśli chcą być powiadamiani o new notkach. Wątek rozmowy telefonicznej Simony z... sami zobaczycie, z kim napisała Weronika :* z
TU Wielkie dzięki kochana!!!
Hmm, czego mogę Wam życzyć moi drodzy czytelnicy?
Wesołych świąt - to takie oklepane i banalne
Więc życzę Wam żeby spełniły się Wasze marzenia,
Jakie tylko przyszły Wam do głowy, no i tony prezentów pod choinką
Ja osobiście życzę sobie znaleźć pod choinka Billa, ewentualnie Toma ;P
No, więc, wszystkiego najnajnajlepszego!!!! No i dalej czytajcie moje opowiadanie ;)
Black Angel
Brązowłosa dziewczyna leżała w milczeniu na łóżku wpatrując się w świetlik w dachu znajdujący się nad jej łóżkiem. Czarne niebo obsypane milionem świecących gwiazd jaśniało z każdą minutą. Powoli zbliżał się wschód, ale ona nie miała ochoty go oglądać. Jej głowę zaprzątało milion myśli, przeżyć, wydarzeń, które wydarzyły się zaledwie kilka godzin temu.
„-Dlaczego poprosił mnie do tańca? Dlaczego nie chciał wypuścić mnie ze swoich objęć. Nie, no ja już nic z tego nie rozumiem! O co mu do jasnej cholery chodzi?! – krzyczała na siebie w myślach – Ale ten Jego dotyk, taki mocny, a za razem niepewny. – potrząsnęła energicznie głową tak jakby chciała wyrzucić z niej ostatnią myśl – Nawet tak nie myśl! – warknęła na siebie - Dlaczego to akurat musi być On? Dlaczego nie mogłam zakochać się w jakimś normalnym, zwykłym chłopakiem, który nie robi międzynarodowej kariery, nie ma słynnego w całej Europie rockowego zespołu, który nie ma swojej Niny? I który nie jest Billem Kaulitzem? Boże, jaka ta miłość jest skomplikowana! – położyła rękę na czole- Po co komu ta przeklęta miłość?!”
„-Nie bądź głupia – szepną głosik w jej głowie – Miłość to najpiękniejsze uczucie na świecie”
-Niby tak, ale, po co komu nieszczęśliwa miłość?- szepnęła do siebie, przewróciła się na bok i próbowała zasnąć.
A tym czasem w sypialni pewnego czarnowłosego chłopaka toczyła się podobna „walka” myśli, wspomnień i wrażeń z balu. Siedział na łóżku i wpatrywał się w zdjęcie oprawione w srebrną ramkę, na którym on i Angela uśmiechnięci pozują do zdjęcia robionego, przez Toma. Szeroki i szczery uśmiech na jej twarzy, już dawno takiego nie widział. Zdjęcie przywołało wspomnienia z czasów jego powstania, z początku ich kariery. Jezioro, przy którym robione było zdjęcie to, to, przy którym kręcili swój pierwszy teledysk „Durch den Monsun” wtedy wszystko było takie prostsze, mniej skomplikowane. Teraz ich kariera przybiera jeszcze szybszego tępa. Robi to, co najbardziej kocha. Muzykę. Ale czy ona daje mu tyle szczęścia i satysfakcji, co kiedyś, na samym początku?
-„Dlaczego to wszystko nie może wrócić? To beztroskie, nudne życie – teraz trochę mu tego żal – To włóczenie się bez sensu po mieści z Angelą i Tomem. Spędzanie praktycznie każdej chwili z Nią. Niech to wszystko szlak trafi! Co ja do Niej czuję? Dlaczego moje serce bije jak oszalałe, kiedy ją widzę? Kiedy jestem z Niną wszystko jest porządku, ale kiedy Angela jest blisko to po prostu wariuję! Jak to możliwe? Boże ja oszaleję – westchną bez głośnie – Za bardzo mnie poniosło podczas naszego tańca, nie powinienem się tak zachowywać. Co Ona sobie musiała pomyśleć? Oni kochają się z Tomem, więc ja nie mam praw ani do Niej ani to tego, co robi i z kim się spotyka. To jej życie i mi nie powinno być nic do tego!”
***
Obudził ją dźwięk komórki
-Kurde, kto ma czelność budzić mnie o tak wczesnej porze? – mruknęła pod nosem ledwo otwierając oczy. Powoli sięgnęła ręką po komórkę, która dzwoniła na jej szafce nocnej.
-Czego? – mruknęła zaspana.
-Hej, czyżbym obudził? – usłyszała w słuchawce rozbawiony głos Toma
-I, co się cieszysz!? Obudziłeś mnie! – krzyknęła podenerwowana do słuchawki - A tak w ogóle to, czego Ty nie śpisz o tej porze?
-O, jakiej porze?
-No, jak, jakiej? Wczesnej!
-A dla ciebie 5 po południu to wczesna pora?
-Co?! – Zarwała się z łóżka i spojrzała na budzi – O cholera! To przespałam praktycznie cały dzień!
-No to może gdzieś wyskoczymy?
-O nie! Żadna dyskoteka, ani nic w tym rodzaju!
-Ok., to, co proponujesz?
-Może my pójść nad Łabę?
-Dobra, to ile ci dać czasu?
-No jakieś 30 min
-Ok. to będę za pół godziny. Buźka
-No pa! – rozłączyła się.
Dziewczyna szybko wbiegła do łazienki, po drodze biorąc ubrania. Musiała się doprowadzić do porządku, no, ale cóż się dziwić po nocnych zawirowania nie tylko na parkiecie.
***
-No dobra to mów, z kim przetańczyłaś ten ostatni taniec. –Tom uważnie wpatrywał się w postać dziewczyny siedzącej koło niego - Bo wróciłaś taka rozpromieniona jakby, co najmniej z Orlando Bloomem – zaśmiał się.
-Bo ja tańczyłam z...Billem – wyszeptała chowając głowę między podciągniętymi pod brodę kolanami.
-Z Billem?
Kiwnęła głową.
-No i..?
-No i... Ja nie wiem, o co mu chodzi! – krzyknęła – Jak tańczyliśmy to było tak cudownie. W ogóle nie myślałam o tym, co będzie jak piosenka się skończy, po prostu żyłam chwilą. I... ja już nic nie wiem. Miała wrażenie, że on coś do mnie czuje, ale to przecież nie możliwe! – wybuchła płaczek – Ja przez niego oszaleję – szlochała. Tom objął ją ramieniem.
-Wiesz, co zawsze mówi się w takich sytuacjach?
-Wiem – wyszeptała
-No to nie będę tego powtarzał – mocniej objął dziewczynę. Wtuliła się w jego tors. Głaskał ja po włosach
-Nie płacz nie warto – szepnął i pocałował ją w czoło.
***
23 czerwca. Ostatni dzień szkoły, tak bardzo upragniony i wyczekiwany od 10 miesięcy męczącej nauki. Dzień rozpoczynający dwumiesięczną wolność. Najcudowniejszy dzień dla każdego ucznia. Na schodach, przed wejściem do szkoły czekało dwóch lekko znudzonych chłopaków beznamiętnie wpatrujących się w swoje świadectwa.
-No cóż myślałem ze będzie lepiej – westchnął Czarnowłosy
-A, czego ty się spodziewałeś? Robiąc karierę nie mieliśmy ani czasu ani chęci żeby się uczyć. – sucho oznajmił Dredziarz. Bill popatrzył na niego z ukosa.
-A tobie, co?
-Nic a co ma być? – odburknął mu.
-No widzę, że coś nie tak – chłopak poklepał brata po plecach – No mi może powiedzieć - uśmiechnął się życzliwie – Masz jakiś problem?
„-Ta, z tobą”- pomyślał – Nie, nie wszystko ok. – odparł.
Sam nie wiedział, co ma mu powiedzieć. Że w tej chwili go nienawidzi, że przez niego Angela cierpi, a tak bardzo chciałby jej tego zaoszczędzić. Niezręczną ciszę przerwał Bill.
-No ciekaw jestem ile jeszcze będziemy na nie czekać. – podparł brodę ręką.
-Nie długo – chłopaki usłyszeli za sobą wesoły głos Angeli, za którą wlokła się Nina. Od razu poderwali się z miejsc. Bill jak gdyby nigdy nic dał Angeli buziaka w policzek. Udawała, że nic ją to nie obchodź. Chłopak następnie podszedł do zasmuconej Niny.
-Hej kotku, co jest? – spytał czule całując ją w policzek(?)
-Mam jeszcze dziś samolot do Polski. Rodzice dziś dzwonili, że mam przyjechać. Ale to chyba tylko na kilka dni – uśmiechnęła się do swojego chłopaka. Brązowooka nie mogła na nich patrzeć. Znowu to przeklęte uczucie zazdrości przeszywało ją na wskroś, ta nie pohamowana chęć zajęcia miejsca Niny i zarazem bezsilność. Łza zakręciła jej się w oku. Niszczyło ją to od środka. Tom szybko podszedł do niej, pocałował w policzek i szepnął.
-Nie pokazuj nic po sobie.
Dziewczyna dziwnie na niego popatrzyła lekko marszcząc brwi, ale postanowiła posłuchać jego rady. Powoli ruszyli w kierunku bramy. Przez całą drogę do parku Tom zabawiała Angelę jakimiś śmiesznymi tekstami, co znacznie poprawiło jej humor.
-Ej idziemy do parku posiedzieć?
-No to chodźmy! – Tom pociągnął Angelę za rękę i razem biegli w kierunku wielkiego trawnika, na środku parku.
-Aaa zwolnij! – krzyknęła do chłopaka. Oboje po szaleńczej gonitwie usiedli na soczyście zielonej trawie. Bill i Nina powoli wlekli się w ich kierunku. Po chwili cała czwórka siedziała na trawie. Nina cały czas milczała, co nie ukrywając wszystkich ogromnie cieszyło.
-No to ciołki-matołki, jak tam wasze świadectwa?
-No...no – obaj zaczęli się jąkać głupkowato uśmiechając sie przy tym.
-Ha! Tak myślałam – pomachała im swoim świadectwem przed oczami – Pomarzyć sobie możecie o takim – zaśmiała się triumfalnie.
Rzeczywiście takie świadectwo, jakie posiadała, każdy chciałby mieć. Piątki od góry do dołu, zachowanie wzorowe. W szkole była jedną z najlepszych uczennic. Nie była typem kujonki, nawet nie uczyła się dużo. Po prostu w szybkim tępię przyswajała wiedzę.
-No wiesz?! – Tom udawał oburzonego, a Bill siedział zamyślony nie zwracając uwagi na to, co ona powiedział.
-Oj Tomuś żartowałam – złapała go za rękę.
-No przecież wiem – uśmiechnął się do niej promiennie i objął ramieniem – No to pokaż ten papierek – sięgnął ręką po świadectwo.
-Żaden papierek i łapy precz od mojego przepięknego świadectwa! – wystawiła mu język, a zaraz potem zaczęła się śmiać.
-Dobra chyba musimy się zbierać – Bill wstał otrzepując spodnie, w jego ślady poszedł Tom i dziewczyny.
-No ok, bo już trochę późno się zrobiło.
***
Simone krzątała się po kuchni i robiła obiad dla Billa, który siedział w salonie i co chwila upominał się o ciepły posiłek. Nagle zadzwonił telefon, kobieta szybko odebrała.
-Witam Cię Simone!- usłyszała ciepły głos swojej byłej teściowej.
-Yyy, mama? Dlaczego dzwonisz, coś się stało?
-Nic, będę za jakąś godzinę u was. Myślę, że dobrze zapamiętałam adres! - oznajmiła jej Helga.
-Eeeee...no dobrze, właśnie robię obiad. Yyy...nie mam nic przeciwko temu, żebyś nas odwiedziła. Bardzo się cieszę, że o nas pamiętasz. - powiedziała zszokowana Simone i kiedy tylko Helga się rozłączyła, powróciła do lekko przypalonych kotletów. Nie widziały się od rozwodu.
-Mamooo, ile jeszcze? Jestem głodny!- dało się słyszeć krzyk Billa z salonu.
-No taka chudzina a je jak za trzech – mruknęła Simone lekko podenerwowana telefonem od byłej teściowej.
-Jeszcze chwilę! I nie zachowuj się jak rozpieszczone dziecko! – krzyknęła zdenerwowana – Lepiej przyszedłbyś i pomógł a nie krzyczał na cały dom!
-No ok, ok.!!! – Bill wszedł do kuchni wymachując rękami – Kto to dzwonił, że tak cię rozdrażnił?
-Twoja babcia.
-Babcia? Która?
-Helga.
-I?
-No co? Będzie tu za godzinę.
***
Do domu wpadł zadowolony Gordon.
-Kochanie! Pakuj się wyjeżdżamy na weekend!
-Ale jak, kto? – Simona biegła do holu.
-No tak to jutro jest nasza rocznica, więc mam dla ciebie niespodziankę
-Obawiam się, że nie mogę pojechać – blondynka posmutniała
-Ale, dlaczego? – brunet objął ją w pasie i przysunął do siebie delikatnie muskając jej usta.
-Eee, sorki Gordon, ale przyjeżdża babcia Helga. No i wiesz.
-A to nie poradzicie sobie z Tomem sami? Przecież to pewnie głównie do was przyjeżdża
-No niby tak, no, ale...
-O mam lepszy pomysł, poczekajcie – Simona nagle promiennie się uśmiechnęła i poszła po telefon.
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [36]
12.A wiesz, że to był najlepszy wieczór w moim życiu?
Data: piątek, 8 grudnia 2006
Czas: 19:28:42
Komentarze: 32
Treść: Hej, dzięki za komenty!!! :* Ta notka powstała we współpracy (ale to brzmi ha ha!!!) z Lolą, która zajęła się i opisała cały bal (z moją korektą)-autorką zawalistego i niezwykłego bloga
Lola Zajrzyjcie sami ;) naprawdę warto. Ja go czytam i bardzo mi się podoba. A jest o TH i... tajnych agentach. Naprawdę wybuchowa mieszanka. Lola wielki buziak dla Ciebie :*
Wielkie dzięki Justynie za wiersz:* i mojej najlepszej przyjaciółce Monice za niebanalny pomysł na pewien fragment notki:* Dobra, a teraz zapraszam do czytania i komentowania! A dużo ma być komentarzy, bo i notka dłuuuga wyszła, a i dwie autorki! A notkę dedykuję Loli Justynie,Monice i wszystkim komentującym :*
Wszystko, cały obraz, las, rozmazało się. Wokół zapanowała ciemność, pustka! Do jej uszu dobiegały szepty, jedne głośne, drugie ciche, oddalające się gdzieś w otchłaniach.
„My nigdy nie będziemy razem....bylibyśmy nieszczęśliwi.... skazani na cierpienie i ból...ból...ból... – głosy szeptały, a zaraz potem krzyczały.
Cały pokój przeszedł krzyk Brązowłosej. Po jej porcelanowych policzku spłynęła jedna kryształowa łza. Ten głos. Jego głos cały czas huczał w jej głowie. Ten sen był tak przerażający i rzeczywisty. Naprawdę czuła chłód spowijający jej ciało stojąc tam, w lesie, czuła jego ciepłe ramiona obejmujące ja. Usiadła na łóżku, zlana zimnym potem, jej oddech był przyspieszony.
-To był tylko sen – próbowała się uspokoić, rozglądając się po pokoju i odgarniając włosy z czoła.
Magdeburg pogrążony był w głębokim śnie. Budzik stojący na szafce wskazywał 1.13.
Gdzieś za oknem słychać było świerszcze urządzające sobie nocny koncert.
-Zaraz...to dzisiaj jest ten bal. Cholera i po co ja mam tam iść?- wyszeptała. Powoli wstała z łóżka i skierowała swe lekko chwiejne kroki ku drzwiom. Po cichu zaszła ze schodach. W kuchni paliło się światło.
-Kto o tej porze kręci się po domu? – pomyślała.
Niepewnie weszła do pomieszczenia. W kuchni, tyłem do drzwi stał wysoki mężczyzna zalewający gorącym mlekiem zielony kubek.
-Cześć tato. Co ty tu robisz o tej porze?
-O, cześć Niuniu – ojciec odwrócił się w jej kierunku, podszedł i pocałował w czoło – Właśnie wróciłem z Hamburga. A czemu moja księżniczka nie śpi o tej porze?
-Bo przyśnił mi się koszmar – westchnęła siadając na blacie szafki – I odechciał mi się spać.
-To masz, napij się mleka z miodem i spróbuj zasnąć.
Dziewczyna zsunęła się z szafki i sięgnęła po kubek.
-Ok, spróbuje w końcu jutro muszę pięknie wyglądać, to znaczy dzisiaj – uśmiechnęła się dając tacie całusa w policzek.
-Dobranoc skarbie.
-Dobranoc.
Weszła do pokoju i sięgnęła po swój notatnik następnie usiadła na parapecie obłożonym kolorowymi poduszkami i napisała wiersz oglądając uśpione miasto
Rozmazaną postać, widziałam gdzieś we śnie,
pytałam się gwiazd, czy to byłeś Ty,
czy tylko Twój cień...
Pustkę w sercu, pustkę w duszy pozostawił mi Twój ślad...
I co noc zamykając oczy myślę
czy znów ujrzę Cię czy tylko Twój cień... *
***
Słońce było już wysoko na niebie, gdy Angela obudziła się. Budzik wskazywał 12.56.
-Cholera jasna!!!!!! Nie wyrobie się!!!! – pewnym i szybkim szarpnięciem zerwała z siebie kołdrę i w ekspresowym tempie wyskoczyła z łóżka, kierując się do łazienki. W pośpiechu wybiegła z domu wpadając wprost na... Billa.
-O hej, wiesz... chciałem pogadać – wydukał nie patrząc na nią – Wiesz to, co było... – przerwała mu.
-To, co było, wtedy było takie... – zająknęła się
-Piękne? – przeszło mu przez myśl. Wpatrywała się w nią z cieniem nadziei, że była świadoma tego, co mogło się stać gdyby nie... Przypadek?
-Nie ważne – opuściła głowę – Nie powinno się już nigdy wydarzyć.
-Tak. – westchnął - Nie ma, o czym mówić. Zapomnij – szepnął odwracając się na pięcie i ruszając przed siebie
-Taaa, jasne. Zapomnieć. – mruknęła prawie bezgłośnie i ruszył przez dróżkę w kierunku furtki.
***
W całym domu rozległ się dzwonek do drzwi.
-Już idę - krzyknęła blond-piękność.
Zegarek wskazywał równo 18.00. Nina powoli podeszła do drzwi, a następnie otworzyła je. Do holu wbiegła zdyszana Angela
-Ej co ty taka zmachana? Gonił cię ktoś?
-A, bo... cholera jasna... kolejka u... fryzjera długa... jak nie powiem...co! – dyszała – A tak w ogóle...to, która godzina?
-No coś po 18.
-No nie no, kurde!!!! To mamy jeszcze pół godzin?
-No tak – przytaknęła blondynka –Za jakiej półgodziny chłopaki przychodzą.
-Dobra to ja lecę się przebrać i przygotować – Angela szybko wbiegła po schodach przeskakując, co drugi stopień. Po niecałych dziesięciu minutach dźwięk dzwonka znów zakłócił ciszę panującą w całym domu.
-Ej no, co ja pokojówka jestem - krzyknęła podchodząc do drzwi i impetem je otwierając
–O Billuś! – powiedziała entuzjastycznie i pocałowała go namiętnie w usta – I ty Tom.– dopowiedziała bez żadnej najmniejszej emocji.
-A ty jeszcze nie gotowa? – sarkastycznie spytał Tom
-No prawie, a po za tym to Angela też nie – wystawiła język Dredziarzowi.
-Jak to?
-No tak to! Dopiero, co od fryzjera wróciła Dobra ja też lecę się przebrać i możemy iść – dała buziaka Billowi i weszła po schodach.
Minęło jakieś 15 min
-No coś ani jednej ani drugiej nie widać – zaśmiał się Dredziarz spoglądając, co rusz na schody. Bill podparł się o koniec balustrady.
***
Angela szybko wybiegła ze swojego pokoju zakładając jednego kozaka, schodząc po schodach przeklęła cicho, gdy zaczepiła o dywan rozłożony na stopniach schodów.
***
Od dłuższej chwili wpatrywał się pustym wzrokiem w stopnie, zupełnie nie słuchał Billa, który opowiadał o którymś z koncertów z ogromną pasją. Nagle oczom starszego bliźniaka ukazała się postać jego ukochanej próbująca nałożyć sobie drugi but. Zagapił się.
-Ej Tom, co tak patrzysz? – zdziwił się czarnowłosy chłopak.
-No cholera spóźnię się. Niech szlak trafi tych wszystkich przeklętych fryzjerów i tą babę! Niech jej tą fryzurę... wiatr zepsuje – przeklęła pół głosem, gdy nagle zorientował się,że nie jest sama. Szybko się wyprostowała i lekko zarumieniła.
Bill od razu odwrócił się w stronę schodów, jego oczom ukazała się anielska postać dziewczyny, jakiej jeszcze wcześniej nie widział? W pierwszej chwili jej nie poznał, wyglądała nieziemsko. A wręcz zjawiskowo jeden kosmyk włosów opadał jej na prawe oko, a po lewej stronie głowy nad uchem znajdowała się jasno różowa lilia. Miała lekki makijaż, oczy podkreślone kredką, zewnętrzne kąciki powiek pomalowane mocniejszym odcieniem różu, a wewnętrzne jasnym. Na jej kuszących ustach lekko połyskiwał różowy błyszczyk.
-Wiesz, prześlicznie wyglądasz. Pięknie ci w tej sukience aż wyobraźnie rusza - oznajmił Tom uśmiechając się przy tym i spoglądając bezczelnie na biust dziewczyny.
-Taaaak? No widzisz, a ty, łachmyto jeden! I jak ja będę przy tobie wyglądać? – oznajmiła, krzywiąc się przy tym trochę.
Tom jak zwykle niezmienny styl, zielona hip-hopowa bluzka i w takim samym kolorze czapka oraz szerokie spodnie. Bill natomiast miała na sobie czarną koszulę rozpiętą pod szyją, dżinsy i przeróżne pierścionki na palcach, obroże na szyi. Jego włosy były lekko natapirowane. Angela powoli schodziła ze schodów...
-Nooo wiesz? – obruszył się Tom. Ona powili kroczyła po stopniach wpatrując się w niego prowokującym spojrzeniem. Gdy nagle zaczepiła o fragment podwiniętego dywanu i poleciała wprost na Billa, na którym wylądowała. Tom zaszokowany stał i wpatrywał się w oboje leżących na sobie nastolatków.
-A wy tak od razu? Nie wiedziałem – Tom zaczął się śmiać
***
Angela i Bill spojrzeli sobie głęboko w oczy. Ona była tak blisko. Miał niesamowitą ochotę musnąć wagami jej różane usta. Nie słuchali co mówił Tom. Ona nie mogła oderwać wzroku od tych jego prześlicznych tęczówek, tego czekoladowego morza, w który tonęła za każdym razem, gdy w nie spoglądała. Zaczął powoli zbliżać swoje usta do jej twarzy, gdy nagle usłyszał rechot Dredziarza. Angela od razu się poderwała
-Wiesz, zamiast się debilnie śmiać to lepiej pomógłbyś mi wstać – warknęła patrząc, na Toma morderczym spojrzeniem.
-Już, już księżniczko – wyszczerzył swoje białe uzębienie i podał jej rękę. – A tobie pomóc?
-Nie dzięki jakoś sam sobie poradzę – odburknął Czarnowłosy.
Dziewczyna weszła do salonu, by nikt nie zauważył lekkiego rumieńca na jej twarzy. Podeszła do pięknie zdobionej komody i z jednej z szufladek wyjęła łańcuszek z drobnym diamentem w kształcie gwiazdki.
-Ej niech ktoś mi pomoże to zapiąć - krzyknęła.
Do salonu wkroczył Tom
-No, w czym mam ci pomóc
-Zapnij mi łańcuszek – odwróciła się do niego tyłem.
Chłopak sięgną po naszyjnik delikatnie przejeżdżając opuszkami palców po szyi Angeli.
-Kurde, nie mogę – Tom, jak mała dziewczynka tupną nogą.
-Co nie możesz? Idziecie już? – w tej chwili do pokoju wszedł Bill.
-No łańcuszka nie mogę zapiąć, więc jeszcze nie idziemy.
-Oj, daj to łamago – jego ciepłe, szczupłe dłonie sprawnie zapięły naszyjnik dziewczyny. W duchu zachwycał się dotykiem jej aksamitnej skóry
***
Sala balowa ozdobiona była różnokolorowymi balonami i wstęgami. Po drugiej stronie stał stół z jedzeniem i ponczem. W rogu zaś znajdowało się stanowisko DJa, z którego puszczano różne kawałki, według upodobań.
Wszyscy zgromadzeni świetnie się bawili, tańcząc, obecnie w rytm rockowej melodii Killerpilze.
Angela świetnie czuła się w towarzystwie Toma. Dzisiaj, jak do tej pory nie sprawiał jej kłopotów - był grzeczniutki jak nigdy.
Znaleźli kartki ze swoimi imionami przy jednym ze stołów i tam zostawili swoje rzeczy.
W tej chwili DJ puścił wolny kawałek.
-Zapraszam do tańca - Tom podał rękę Angeli.
Jego uśmiech był taki słodki, jak u dziecka. Dziewczyna chwyciła jego dłoń i ruszyli na parkiet.
Dredziarz położył ręce na jej talii, a ona zaś swoje ręce zarzuciła na jego kark. Kołysali się lekko w rytm muzyki. Nie przejmowali się niczym, liczyła się tylko ta chwila, ten bal.
-Ładnie dziś wyglądasz, wiesz? -spytał nagle Tom
-Taaak? Wiem, mówiłeś mi to już.– mrugnęła do niego i zaśmiała się – Ale dzięki!
Tom Kaulitz lubił jej śmiech. Był naturalny i szczery, jak u dziewczyny przystało, nie sztuczny czy piskliwy. Cała była nieskazitelna i naturalna.Za to ją od razu, przy pierwszym spotkaniu polubił. Potrafiła doradzić i powiedzieć szczerą prawdę, kiedy ta była potrzebna. Tylko, czemu ona wolała Billa?
-"Bill nie zasługuje na takiego Anioła..." - pomyślał Tom.
Angela przyglądała mu się od dłuższej chwili. W końcu zauważył jej wzrok na sobie.
-O, czym tak rozmyślałeś?- spytała go.
-O takiej pięknej dziewczynie, z którą właśnie tańczę -wyszczerzył zęby.
Brunetka pokręciła głową z dezaprobatą.
-No chodź piękna, obrażalska panno - rzekł Tom, obkręcił ją wokół jej własnej osi i delikatnie przytulił do siebie.
-Tom, ty wariacie - zaśmiała się.
Był zadowolony.
-"Niech ten wieczór będzie dla niej niezapomniany..."-pomyślał
Nagle muzyka zmieniła się i oboje zaczęli tańczyli przy rockowej muzyce, Killersów.
***
Czarnowłosy właśnie odpoczywał po kolejnej szybszej piosence. Upajał się ponczem i przyglądał się, jak Nina tańczy z innymi.
Pomachała mu, a on jej odmachał.
Suknia Niny błyszczała wśród innych, ale to Angeli była
najładniejsza. Zaś Ona sama była według Billa najpiękniejszą dziewczyną na balu. Delikatne
loczki uwolniły się z ciasno, spiętego koka. Lilia, która znajdowała się nad lewym uchem dziewczyny, dodawała jej nadzwyczajnego uroku.
Bill zazdrościł Tomowi tego, jak Angela świetnie bawi się z nim. Wirowała subtelnie w ramionach jego brata. Śmiała się ciągle, a uśmiech nie schodził jej z ust.
Brunet wiele razy chciał poprosić dziewczynę do tańca, lecz ktoś go ubiegał bądź Nina porywała go do tańca albo po prostu brakło mu odwagi.
Nie mógł patrzeć, jak dobrze bawi się z Tomem, a kiedy widział ją w ramionach innego, zżerała go zazdrość. W jego oczach płonęła złość i nie mógł patrzeć na nią i jej szczęście. Nie mógł znieść tego, że to nie on jest na miejscu tego chłopaka. Odwracał wtedy wzrok i próbował skupić myśli na Ninie.
Nie patrzył nawet na to, jak Angela tańczy z jego najlepszym przyjacielem, Andreasem.
-"Może Andy ma rację? Może ja coś czuję do niej...Ale ona jest szczęśliwa z Tomem..."-myślał. Upił duży łyk ponczu.
-Bill, idziesz?-spytała Nina, patrząc na niego.
-Jasne kotku...-zabrał blondynkę na parkiet.
***
Angela poprosiła, Toma, aby chwilkę odpoczęli. Była zmęczona tańcem. Oddychała głęboko, śmiejąc się przy tym z żartów Toma.
-Oj Tomy, jak tak będziesz mnie rozśmieszał to się w końcu uduszę.
-Lubię jak się śmiejesz – wyszczerzył się.
Blondyn cieszył się, że ten Anioł był szczęśliwy. Położył głowę na jej kolana, jak gdyby nigdy nic.
-Tom, co ty robisz?- spytała go.
-Leżę, nie widać? odpowiedział niezwykle spokojnym głosem.
-Szaleniec...- westchnęła i dłonią gładziła jego dredy, czasem wplatając palce pomiędzy je
-"Ten wieczór przejdzie do historii"
Dzisiaj Tom spowodował, że było idealnie. Zachowywał się normalnie, odpowiedzialnie, a nie raz spontanicznie, tak jak wtedy, kiedy przerzucił Angele przez swoje ramię i wyniósł na dwór, aby ochłonęła, co wywołało brawa zebranej publiczności.
-Dziękuje Tom-powiedziała nagle Angela
-Ale, za co?- zdziwił się chłopak.
-Za dzisiejszy wieczór. Za to, że jesteś to ze mną i że świetnie się bawię. Jest wspaniale... - rzekła
-Od tego ma się przyjaciela-chłopaka, nie? -puścił jej oczko i posłał jeden
najładniejszych uśmiechów. Cieszył się, że Angela była szczęśliwa.
-"Chodź jeden raz nie zadręcza się myśląc o Billu..."
Nagle Tom zerwał się i chwycił ją za rękę.
-Lubię ten kawałek - szybko razem pognali na parkiet.
-Wariat - krzyknęła Angela w biegu.
Po chwili kołysali się w swoich objęciach...
Znam Cię na pamięć Ty mnie pewnie też
Nie muszę nic mówić jak nikt rozumiesz mnie
Za późno by kłamać i tak nie uda się
Za dużo dziś wiemy nie wiedzieć lepiej jest...
Angela wpatrywała się w Toma.
Próbowała zrozumieć, co Bill ma w sobie takiego, że wolała jego i to do Niego tak ją ciągnęło, dlaczego nie, do Toma?
-"To, Billa kochasz głupia, a Tom to jedynie dobry przyjaciel" -podpowiadał jej głosik.
To Tom był zawsze przy niej, kiedy było jej źle. To jemu mogła się wyżalić i to on ją rozumiał. Nie mógł zrozumieć, dlaczego.
Obok jesteś wciąż i nie ma Cię
Nie potrafisz wprost nie kochać mnie
Może to nie nam pisana jest
Taka miłość aż po życia kres
Czarnowłosy spoglądał na Angelę jak ta przytulała się do Toma.
Zazdrość pulsowała w jego żyłach, nie umiał tego opanować. Tak bardzo chciał ją dotknąć, trzymać w ramionach
-"Co się ze mną dzieje?"
-„A może jesteś zazdrosny o brata? Może to ty byś chciał być na jego miejscu?" -odezwał się głosik w jego głowie.
-"Nie jestem zazdrosny...O Angele i Toma? Nieeee.... Kocham Ninę i to właśnie z nią jestem tutaj, a nie z Angelą...
"Oszukujesz się..."-stwierdził głosik
Powiedz mi proszę, co myślisz, chociaż raz
Wykrzycz mi głośno wszystko, co byś chciał
Powiedz gdzie jesteś czy tak będziemy trwać
Osobno już dawno, choć razem cały czas**
Angela czuła na sobie Jego wzrok Nie chciała, aby patrzył. Chciała o nim zapomnieć, wybić go sobie z głowy. Nie chciała widzieć jego szczęścia z Niną.
-"A może chciałabyś być na jej miejscu?" -spytał głosik
-"Nawet, jeżeli, to on woli ją..."
Spojrzała na niego. Ich spojrzenia spotkały się. Żadne nie mogło odwrócić wzroku. Ktoś obserwujący ich spojrzenia rzekłby, że można było by wyczytać z nich tęsknotę i ból...
Nie mogła tego znieść i po chwili schowała twarz w torsie Toma.
Po refrenie, piosenka skończyła się. Angela tuż po oderwaniu się od niego, starała się nie spoglądała na Billa i starała dobrze się bawić u boku swojego partnera i nie raz z innymi chłopakami, mimo tego wszystkiego czuła na sobie przeszywający wzrok Czarnowłosego.
***
Bal powoli dobiegła końca. Angela siedziała z Tomem przy stoliku.
-To już ostatnia piosenka tego wieczoru, więc zapraszam wszystkich na parkiet – zapowiedział DJ.
-Angela, obiecałem, że zatańczę, z Kim. Nie masz nic przeciwko?- spytał się Tom.
Uśmiechnęła się.
-Jasne, że nie. Idź -popchnęła go dziewczyna.
Pocałował ją w czoło i zniknął w tłumie.
Dziewczyna wstała i podeszła do stołu. Nalała sobie trochę ponczu i stanęła pod ścianą obserwując inne tańczące pary.
Nagle w stronę Brązowowłosej zaczął iść Bill.
Zauważył ją, jak sama stała pod ścianą. Nikt do niej do podchodził.
-Teraz albo nigdy – pomyślał i niepostrzeżenie zacisną pięści.
To była jego jedyna okazja. Zaczął zmierzać w jej kierunku. Angela poczuła jak jej serce zaczyna bić szybciej, a tętno wzrasta.
Bill szedł w jej stronę...
-"Zapewne idzie do stołu...Po co miałby iść do mnie, przecież ma Ninę..." – uspokajała się w duchu.
Chłopak nie zmierzał w stronę stołu. Podszedł do dziewczyny i wyciągnął dłoń w jej stronę.
Zamarła, gdyż hipnotyzował ją wzrokiem.
-Zatańczysz ze mną?- spytał – To już ostatni taniec. – uśmiechnął się szarmancko.
Zadrżała, jednej chwili przeszły je ciarki. Sen. Ostatni taniec. Chłopak spostrzegł, że pobladła
-Coś nie tak? Źle się czujesz? – wyglądała jakby zobaczyła ducha
-Nie, nie. Wszystko w porządku – otrząsnęła się z transu. Ten koszmar. Strach, a jeśli to prawda, co mówił?
-No to w takim razie porywam cię na parkiet – niepewnie kiwnęła głową
Chłopak pociągną dziewczynę za rękę i zaprowadził na parkiet. Czarnowłosy objął ją w talii, a ona założyła ręce na jego kark. Serce waliło mu jak oszalałe trzymając ją w ramionach.
A gdybym była snem
Ciepłym szeptem, który tuli cię
Czy chciałbyś dłużej śnić
Wiedząc, że nie sposób ze mną być
Angela czuła, jakby cały świat zawirował. Jakby istnieli tylko oni dwoje i nikogo więcej nie było. Czuła jak jego ciepłe ręce, trzymają ją w talii i mocno obejmują. Nie wierzyła, że właśnie tańczy z Nim. To było jak sen, nie koszmar, który przyśnił jej się w poprzedniej nocy. Przytuliła głowę do jego torsu i nie chciała wyswobodzić się z jego uścisku.
Było jej tak cudownie....Chociaż raz....
Albo gdybym stała się
Światłem słońca, co rozjaśnia dzień
Czy chciałbyś dłużej śnić
Wiedząc, że nie sposób ze mną być?
Bill nie wierzył w swoje szczęście. Właśnie tańczył z Nią, osobą, którą kochał? Sam nie wiedział. Teraz liczył się ten taniec, ta upojna chwila. Bezkarnie mógł napajać się jej dotykiem. Czuł się tak...tak cudownie. I to za sprawą tego Anioła? Nie chciał pamiętać tego, co powiedziała mu rano.
Kiedy przytuliła głowę do jego torsu słyszała jak Jego serce bije coraz mocniej. On czuł się jakby przekroczył bramy niebios...
Powoli pochylił się nad nią, poczuł, subtelną, delikatną, liliową woń jej perfum. Przez krótką chwilę zakręciło mu się w głowie, a w brzuchu czuł stada trzepoczących motyli.
-Ślicznie wyglądasz – szepnął do jej ucha. Jego oddech omiótł jej policzek
-Jak Anioł – wyszeptał delikatnie ocierając swoimi wargami o płatek jej ucha. Jej ciało przeszedł dreszcz. Nie potrafiła w tej chwili racjonalnie myśleć. Nie miała odwagi spojrzeć w jego oczy, ale on tak bardzo chciał je ujrzeć. Jej bursztynowo-czekoladowe tęczówki były dla niego ostoją, portem, w którym może zacumować podczas sztormu. Musiał coś zrobić.
Nie nie nie nie... odpowiadaj
Wiem wiem wiem... to nie łatwe
Nim wstanie dzień zatańcz ze mną
Nim zmienię się zatańcz ze mną
Zanim odejdę zatańcz ze mną
Jak najczulej, jak najpiękniej
Weź moją dłoń i zatańcz ze mną
Rozkołysz lekko, zatańcz ze mną
Nie mów nic, tylko zatańcz ze mną
Jak najczulej, jak najpiękniej
Nagle poczuła jak ręce Billa zsuwają się na jej pośladki. Odważyła się i spojrzała w jego oczy. Patrzyła w nie, jak zaklęta. Ten błysk doprowadzał ją do szaleństwa. W środku czuła jakby płonęła żywym ogniem.
Ten Jego czekoladowy kolor tęczówek wpatrujących się w nią był taki spokojny, delikatny, naturalny i...kochający?
-"Nieee...musiało mi się wydawać" -pomyślała Angela wtulając się w jego klatkę piersiową.
Te Jej oczy, uwielbiał ich blask. Przeniósł ręce na jej biodra. Wiedzieli, że zbliża się chwila, której tak bardzo nie chcieli. Koniec piosenki, koniec ich tańca, koniec...
Czy mógłbyś kochać mnie
Gdybym była gdzieś daleko hen
A ty byś wiedział, że nigdy więcej już nie wrócę
Nie nie nie... nie odpowiadaj
Wiem wiem... to nie jest łatwe
Oboje nieziemsko czuli się w swoich objęciach, jak gdyby byli idealnie dla siebie stworzeni. Cieszyli się swoją obecnością. Wyglądali na idealnie dobranych. Niestety, żadne z nich nie chciało, a może nie miało odwagi by wyciągnąć rękę i złapać szczęście, mimo tego, że byli sobie przeznaczeni?
Nim wstanie dzień zatańcz ze mną
Nim zmienię się zatańcz ze mną
Zanim odejdę zatańcz ze mną
Jak najczulej, jak najpiękniej
Weź moją dłoń i zatańcz ze mną
Rozkołysz lekko, zatańcz ze mną
Nie mów nic, tylko zatańcz ze mną
Jak najczulej, jak najpiękniej***
Piosenka skończyła się, ale On tak jak i Ona nie chcieli wyswobodzić się ze swoich uścisków. Bill poczuła jak Angela próbuje się wyswobodzić z jego objęć.
-Dziękuje - rzekła i zniknęła w tłumie, zostawiając Czarnowłosego z tysiącem pytań i mętlikiem w głowie... Próbował ją jeszcze ujrzeć gdzieś w tłumie, ale nie udało mu się,
-Bill, wracamy? – nagle usłyszał za sobą piskliwy głos Niny, która pojawiła się nie wiadomo skąd.
-Jasne- uśmiechnął się i poszli wsiąść swoje rzeczy.
***
Angela znalazła Toma samotnie siedzącego przy stoliku.
-Gdzie się zgubiłaś?- spytał
Puściła mu oczko.
-Gdzieś na parkiecie, kochaniutki.Wracamy?
-Tak jest, sir. Zgredek zrobi wszystko, co mu sir każe - ukłonił się Tom, mówiąc śmiesznym głosikiem
-Chodź wariacie! -pociągnęła go za koszulkę w stronę wyjścia. Wyszli na świeże powietrze.
-A tak w ogóle to która jest godzina?- spytała
Chłopak wyją komórkę z kieszeni 03.00. A co?
-No nic – wzruszyła ramionami – dobrze że jutro, a właściwie dzisiaj – zachichotała - nie ma lekcji i...
-Dobrze że jutro koniec roku szkolnego – dokończył za nią
-Skąd wiedziałeś że chce to powiedzieć?
-Po prostu cię znam – wyszczerzył się, a ona zaśmiała się w głos - Ale mnie nogi bolą. - westchnęła
-Dobra to ty usiądź tu na ławce jak pójdę, po jaka taksówkę
-Ok
*wiersz napisany przez moją przyjaciółkę proszę nie kopiować bez zgody autorki!!!!
**Monika Brodka – ”Znam cię na pamięć”
***Varius Manx- ”Zatańcz ze mną”
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [32]
11.To nasz ostarni taniec...?
Data: sobota, 2 grudnia 2006
Czas: 17:20:01
Komentarze: 22
Treść: Hej, dzięki za komenty!!!! :) Jesteście kochani! :* (dla każdego po całusie ;) Jeśli ma ktoś ochotę ze mną pogadać to nr mojego gg jest w „Litle me” ja naprawdę nie gryzę ;), no może czasami ;) Ha ha żartuje, chętnie pogadam z każdym, kto się odezwie, nie tylko o moim opowiadaniu :) A teraz zapraszam do czytania i komentowania. :)
...ale czy zastanawiali się nad dalszymi konsekwencjami, jakie mogą nastąpić? Wahali się, oboje byli odpowiedzialni i wiedzieli, że to, co ma się stać za chwilę na zawsze pozostawi piętno na ich wspólnych relacjach i odbije się na przyjaźni, ale żadne z nich nie miało siły by zapobiec pocałunkowi. Oboje pragnęli tego jak niczego innego na świecie, przestali logicznie myśleć. On pożądał ją, ona jego. Przeniósł swoje spojrzenie na jej drżące usta, tak bardzo pragną ich zasmakować. Byli tak jakby w letargu, z którego nie mogą, a może nie chcą się budzić? Już stykali się czubkami nosów, gdy nagle przez uchylone okno, które otworzyło się z wielkim hukiem, wtargnął silny podmuch wiatru strącając przy tym wazon z kwiatami. Odskoczyli od siebie jak oparzeni. Żadne nie miało odwagi spojrzeć drugiemu w oczy.
-Czyżby to był znak od losu? – przebiegło jej przez myśl.
-Wiesz...ja....ja już muszę iść- mruknął nie patrząc na nią.
Nie odpowiedziała nic, oprowadziła go tylko smutnym wzrokiem do drzwi salonu. Wziął kurtkę i wyszedł.
Zimne, orzeźwiające powietrze gwałtownie „uderzyło” go w twarz. Zamknął oczy, chciał odtworzyć w głowie jej obraz, obraz jej ślicznych różanych ust, które zaprzątały mu wszystkie myśli, o których śnił, których tak cholernie chciał skosztować. Chciał patrzeć w jej bursztynowo-czekoladowe, rozmarzone spojrzenie, w których kryły się nie raz iskierki radości, szaleństwa, a czasem smutku. Ale dlaczego tak bardzo tego chciał?
-Stary, co się z tobą dzieje? – mruczał pod nosem - Całkiem świruje. Ja kocham Ninę, nie Angelę. Ona jest dziewczyną Toma, moja przyjaciółką. Tylko przyjaciółką – wmawiał sobie.
Nie wiedziała, co o tym myśleć. Czyżby bawił się jej uczuciami? Nie, nie!!!
-On by nie mógł – przekonywała się.
***
-Stary! Musisz mi pomóc, bo inaczej to się chyba zabije. – dramatyzował blondyn
-Dobra, spoko, ale, w czym?
-No w wyborze koszuli na bal – skrzywił się chłopak
-A już myślałem, że coś się stało! Oj chłopie ty to masz problemy. Też bym takie chciał mieć – westchnął Czarnowłosy.
-No to, co jest grane, gadaj! – poklepał chłopaka po ramieniu
-Dobra, ale nie tutaj. – szepnął do przyjaciela – To ja wychodzę!!! – krzyknął na cały dom i wyszedł wraz z blondynem. Całą drogę szli milcząc. Andreas nie chciał naciskać, wiedział, że i tak nic się nie dowie, jeśli Bill sam nie będzie chciał nic powiedzieć.
***
-Ej stary jak myślisz czarna czy biała? – blondyn przystawił raz jedną bluzkę raz drugą do siebie.
-Nie no, moim zdaniem to czarna.
-No tak mogłem się tego domyślić – westchnął blondyn.
-Wiesz ta biała by się zlewała z twoimi piórami – zaśmiał się Bill.
-Kurde sam nie wiem! A ty miałeś mi pomóc, a nie się wyśmiewać!
-Oj stary, bo ty to gorszy jesteś niż dziewczyny. Lepiej! Ty jesteś bardziej wybredny niż Niny!...Chociaż nie wiem, czy na pewno – zaśmiał się sztucznie.
-A właśnie?
-Co właśnie?
-Powiedz mi szczerze, po jaką cholerę ty się męczysz z tą Niną? Przecież ty możesz mieć każdą. A swoją drogą, to ty masz dobrze, ale z drugiej strony przerypane – Andreas westchnął klepiąc kumpla po plecach. Bill tylko opuścił głowę.
-Mi to wystarczyłaby jedna, byleby mnie kochała a nie moja sławę i pieniądze.
-Taka jedna to by się chyba znalazła, ale na pewno nie jest nią Nina! – powiedział triumfująco.
-Jak to?! A kto?! – Bill otworzył szeroko oczy i z niedowierzaniem przyglądał się Andreasowi.
-No jak, kto? – chłopa przewrócił oczami – Ty naprawdę jesteś aż tak ślepy i w dodatku tak głupi?
-No, ale, o kim mówisz???
-No o Angeli!
-Jakiej Angeli?
-Boże stary to naprawdę tępy jesteś! Chociaż nie, ty to jesteś po prostu skończonym idiotą! – chłopak zbulwersował się – No, jak jaka? – chłopak załamał ręce patrząc na dość tępy wyraz Billa, który w dalszym ciągu nic nie czaił. Blondyn powoli uspokoił się i był w stanie wytłumaczyć Czarnowłosemu, o kim mówi.
-No można powiedzieć, że „nasza”. No chodzi mi o Angelę Koltz, znasz taką? - zironizował – Nie dość, że ładna to jeszcze inteligentna i taka romantyczna dusza, widziałem jej wiersze, całkiem niezłe. Pasowalibyście do siebie – mrugnął do stukającego się w czoło chłopaka – A tak po za tym to nie widziałeś jak ona na ciebie patrzy?
-A niby jak? – chłopak skrzywił się lekko.
-No tak...tak...inaczej. Kurde nie wiem jak to nazwać, ale powiem ci jedno! Jakby taka dziewczyna jak ona tak się na mnie patrzyła to rzuciłbym wszystko w cholerę i poszedł za nią nawet na koniec świata jakby trzeba było – chłopak zapatrzył się gdzieś przed siebie.
-E! Obudź się, bo cię okradną! – zachichotał Czarnowłosy patrząc na obecnie tępy wyraz twarzy Andreasa. Wyglądało na to, że słowa, które dopiero, co wypowiedział jego kumpel jeszcze nie dotarły do niego.
-Ale serio mówisz? Myślisz, że ona coś mogłaby do mnie czuć? Ale ona jest z Tomem, więc nie może...mnie...kochać? – nagle przestał się uśmiechać. Andreas naprawdę był świetnym powiernikiem i najlepszym przyjacielem, jakiego można sobie wyobrazić. Czarnowłosy zawsze mógł z nim o wszystkim porozmawiać, poradzić się, znali się na wylot, wiedzieli o sobie wszystko.
-No to coś ty przeskrobał? – blondyn wskazał palcem na Billa – Poczekaj kupię tą przeklętą koszulę i pójdziemy nad rzekę – zarządził nie czekając na odpowiedź bruneta. Czarnowłosy tylko skinął głową.
***
-Andreas ja sam nie wiem, co czuję. Wydaje mi się, że kocham Ninę, ale Angela też nie jest mi obojętna. – chłopak złapał się za głowę i ukrył ją miedzy kolanami.
-A jednak miałem nosa! – zaśmiał się.
-Tu to się nie ma, co cieszyć, bo to nie koniec!
-Ok, mów!
-Wczoraj wieczorem ja i Tom pomagaliśmy Angeli w opiece nad jej kuzynem no i jak Tom poszedł do domu, a mały już zasnął to poszliśmy na dół pooglądać telewizję no i o mało nie pocałowaliśmy się – powiedział jednym tchem.
-Jak to o mało?
-No tak to! Bo to w sumie przypadek, nieważne!
-Ważne, ważne!!!
-Oj, bo wyszło na to, że stchórzyłem. – westchnął i znów schował głowę miedzy kolanami – Ale to mogłoby zniszczeć naszą przyjaźń i...
-Bill czy ty w ogóle słyszysz, co ty mówisz? Co ty mi tu pieprzysz o przyjaźni między kobietą i facetem! TAKA przyjaźń nie istnieje! Billa ja nie mam do ciebie sił! Idioto jeden, ty JĄ KOCHASZ, JĄ! Nie Ninę! Nie żadną inną! Stary weź przejrzyj na oczy!! I zrób coś ze sobą i ze swoimi uczuciami do niej!
Bill patrzył z niedowierzaniem na kumpla. Może on miał rację. Ale wiedziałby lepiej, co czuje od niego samego? A może?
-Przemyśl sobie to wszystko. A teraz chodźmy, bo zaczyna padać.
-Ok. – Czarnowłosy wstał z trawy nakładając kaptur na głowę.
***
Dwóch wysokich chłopaków kroczyło mokrym chodnikiem. Deszcz zaczął padać coraz mocniej, krople rozbijały się o ich twarze.
-Musisz z nią pogadać o tym, co czujesz.
-Ale ona jest z Tomem – protestował brunet.
-Oj przestań się Tomem przejmować – Czarnowłosy spojrzał się na niego z niedowierzaniem
-No, co tak patrzysz? Tom też jest moim przyjacielem, dlatego uważam, że powinniście to sobie wszystko wyjaśnić. Oszukujecie się wszyscy we trójkę. A to nie doprowadzi do niczego dobrego, bo ona ciebie kocha, nie Toma – Bill od dłuższego czasu nie patrzył na Andreasa.
-A jesteś tego pewien?
-Tak, a co?
-To patrz – wskazał palcem. Blondyn popatrzył we wskazanym kierunku i zaniemówił. Pod domem państwa Koltz, pod parasolem stali przytuleni Angela z Tomem.
-Widzisz? I ja mam to wszystko spieprzyć, bo nie jestem pewny swoich uczuć?
***
Snuła się po domu bez żadnego celu. Przez całą noc nie mogła zasnąć, była wykończona, próbowała zasnąć, ale Morfeusz nie chciał zabrać jej do swojej krainy - błogiej nieświadomości. Ciotka zabrała Frankiego, więc w domu był spokój. Swoje kroki skierowała do kuchni zrobić sobie kawy, gdy nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Pobiegła szybko otworzyć, bo na dworze padało. Za drzwiami stał Tom pod dużą parasolką.
-Hej, słońce! – powitał ją wesoło – Ej, co się stało?
Łzy same cisnęły jej się do oczu, podeszła do niego i przytuliła go z całej siły. Chłopak był przez chwile w szoku, ale zaraz odwzajemnił uścisk.
-Jak dobrze, że jesteś – szepnęła, a kryształowe łzy pojawiły się na jej policzkach, mieszając się z kropelkami deszczu.
***
Szła przez ciemny las. W oddali słychać pohukiwanie sowy. Księżyc swoim magicznym blaskiem oświetlał wszystko dookoła. Noc była chłodna. Czuła jak chłód spowija jej ciało, miała na sobie tylko sukienkę. Przez jej ciało przebiegało tysiące dreszczy, pojawiła się gęsia skórka. Wszystko było takie realne a za razem dziwne i przerażające.
-Gdzie ja w ogóle jestem? – powiedziała na głos, rozglądając się dookoła.
-Tu gdzie powinnaś, ze mną – ktoś odpowiedział na jej pytanie. Odwróciła się w kierunku wydobywającego się głosu, owym tajemniczym osobnikiem okazał się Billa, który stał na wprost niej. Miał na sobie czarna marynarkę i wyciągał dłoń w jej kierunku z szarmanckim uśmiechem.
-Bill?
-Zatańczysz? – skinęła głową i niepewnie podeszła do niego podając swoja dłoń. On pochwycił ją, a drugą dłoń położył na jej talii. Wyglądał dość dziwnie i...przerażająco? Te jego cudne oczy były jakieś takie inne, nie umiała tego określić. Były takie zimne i przeszywające. Pstryknął palcami, gdzieś w oddali dało się usłyszeć symfonie. Zaraz to chyba siódma symfonia Mozarta. Tak, ta muzyka, taka porywająca, jej mocniejsze dźwięki przeszywały ciała obojga.
-Przecież ty nie lubisz muzyki klasycznej?
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz – uśmiechnął się tajemniczo
-Co my tu właściwie robimy? – spytała.
-Nie pytaj, tylko wsłuchaj się w melodię, niech ta muzyka niesie cię w naszym ostatnim tańcu – szeptał spokojnie, bez żadnej emocji do jej ucha – Wiesz nigdy cię nie pokocham, my nigdy nie będziemy razem... – nagle zaczął się przeraźliwie śmiać. Oderwała się od niego.
-Kim ty jesteś? – patrzyła mu w oczy, takie obce, wrogo na nią spoglądające. Zamilkł, stał przed nią i wpatrywał się w nią z satysfakcją,
-Kim jesteś? – powtórzyła pytanie.
Nagle wszystko, co ją otaczało zaczęło się oddalać, wraz z Nim...
Black Angel
Twoja opinia: komentarze [22]
| Szablon tylko i wyłącznie dla
black-angel-bill-th od
barwy-nocy za piękne i cudne opowiadanie :*|